O lawinach śnieżnych słyszał chyba każdy. Lawinowe ABC to natomiast pojęcie znane zdecydowanie rzadziej. Taki stan rzeczy nie stanowi problemu, o ile osoby te nie mają zbyt wiele wspólnego z górami. Pojęcie lawinowe ABC powinni natomiast bardzo dobrze znać zimowi turyści, wspinacze i narciarze. Sama wiedza na temat pojęć oczywiście nie zapewni nam bezpieczeństwa w górach, ale od czegoś trzeba zacząć.

Lawiny w górach

Zanim przejdę do wyjaśnienia co i dlaczego wchodzi w skład lawinowego ABC, kilka słów na temat zasadności używania tego rodzaju sprzętu. Wśród polskich turystów, również tych poruszających się po terenach zagrożonych lawinami istnieje dość powszechne przeświadczenie, że lawina nie zejdzie akurat w tym miejscu, w którym aktualnie się znajdują. Dotyczy to głównie turystów pieszych. Myślę, że przyczyną takiego podejścia jest poruszanie się przez turystów głównie po szlakach turystycznych, na których często założony jest już ślad. Mylnie sądzimy, że skoro ktoś przed nami szedł dokładnie tą samą trasą i wówczas lawina nie zeszła to jest bezpiecznie. W rzeczywistości jednak takie podejście jest błędne.

O ile faktycznie stoki często chodzone są z reguły bezpieczniejsze, od takich po których nikt się nie porusza, to jednak nie możemy przyjąć za pewne, że w takim miejscu nie pojawi się lawina. Co więcej, samo odprężanie pokrywy śnieżnej przez innych turystów czy narciarzy, tylko w niewielkim stopniu zmniejsza ryzyko. W rzeczywistości ryzyko powstania lawiny wiąże się z bardzo wieloma czynnikami. Istotne są m.in. stopień zagrożenia lawinowego, obciążenie pokrywy, nachylenie i wystawa stoku czy wreszcie warunki pogodowe występujące nawet do kilku dni wstecz (wiatr, temperatura). Podejmowanie decyzji o przejściu jakiegoś miejsca tylko na podstawie śladów innych osób jest więc bardzo ryzykowne.

Lawinisko
Po lewej widoczne lawinisko

Lawinowe ABC

Istnieją narzędzia, które pomagają ocenić ryzyko i podjąć najlepszą decyzję np. formuła 3×3 lub metoda redukcyjna Muntera. Żadne z nich nie pozwala jednak na zmniejszenie ryzyka do absolutnego zera. W terenie zagrożonym lawinami z reguły poruszamy się w granicach ryzyka dopuszczalnego. A to oznacza, że zagrożenie nadal istnieje. Dla własnego bezpieczeństwa powinniśmy więc być przygotowani na zejście lawiny. Właśnie po to wymyślono lawinowe ABC. W jego skład wchodzą detektor lawinowy, sonda i łopata. Wychodząc w góry należy posiadać cały zestaw. Tylko w ten sposób będziemy mieli realną szansę na udzielenie pomocy zasypanej osobie.

Potwierdzają to badania, a raczej eksperyment przeprowadzony przez francuzów w 2002 roku. Podzielili oni grupę 12 ratowników na 4 podgrupy po 3 osoby każda i wyposażyli w różne zestawy sprzętu. Czas potrzebny na odszukanie zasypanego kształtował się następująco:

  • Grupa 1: detektor + sonda + łopata
    Czas: ~15 minut
  • Grupa 2: detektor + łopata
    Czas: ~27 minut
  • Grupa 3: detektor + sonda
    Czas: ~51 minut
  • Grupa 4: detektor
    Czas: ~60 minut

Aktualnie wyniki byłyby zapewne inne, bo postęp technologii jest znaczny, ale eksperyment pokazuje jak bardzo odmienny jest czas potrzebny na udzielenie pomocy w zależności od posiadanego sprzętu.

Detektor lawinowy

Detektor lawinowy czasami nazywany także Pieps to sprzęt, który nadaje i odbiera sygnał radiowy pochodzący z innych detektorów. Jego główne zadanie to oczywiście lokalizacja osoby zasypanej przez lawinę. Gdy po prostu chodzimy po górach, detektor powinien być umieszczony jak najbliżej ciała. Z reguły nosimy go pod ubraniem, w pokrowcu przyczepionym na klatce piersiowej. Detektor oczywiście musi być włączony i ustawiony w tryb SEND, czyli nadawania. Dzięki temu, gdyby doszło do zasypania detektor będzie wysyłał sygnał, który może uratować nam życie. Jeśli natomiast staniemy po drugiej stronie tej śnieżnej barykady i naszym zadaniem będzie szukanie to pierwszą czynnością, którą jako ratownicy musimy wykonać jest przestawienie detektora w tryb poszukiwania, czyli SEARCH.

Aktualnie wszystkie nowe detektory lawinowe to urządzenia cyfrowe, wyposażone w system trzech anten. Dzięki takiej konstrukcji są znacznie łatwiejsze w obsłudze i mają lepszy zasięg. Warto także zwrócić uwagę czy nabywany model ma funkcję markowania, co jest bardzo przydatne w przypadku zasypania wielu osób. Przestrzegam przed kupowaniem starszych, używanych modeli. Po pierwsze detektor jest sprzętem dość delikatnym, a nigdy nie wiadomo, co robił z nim poprzedni właściciel i dlaczego pozbywa się urządzenia. Po drugie wcześniejsze modele mają znacznie gorsze możliwości od dostępnych aktualnie w sprzedaży detektorów. Warto pamiętać, że detektor to sprzęt, który ratuje życie, więc nie warto kupować go z niepewnych źródeł tylko po to, aby zaoszczędzić parę złotych. Sprawdzeni producenci to m.in. Pieps, Ortovox i Mammut.

Sonda

Kolejny element zestawu służy do sondowania, czyli dokładnego określenia miejsca, w którym znajduje się zasypany. Starsze modele składane były na zasadzie skręcania ze sobą poszczególnych elementów sondy. Nowsze wystarczy po prostu rzucić w linii spadku stoku, a następnie pociągnąć za znajdującą się na końcu linkę i zablokować. Linka powinna być wykonana z metalu lub innego materiału, który nie jest rozciągliwy. Rozłożenie sondy lawinowej trwa dosłownie chwilę, choć wymaga wcześniejszego treningu. Tak samo jak sondowanie. Aktualnie dostępne w sprzedaży sondy wykonane są z aluminium lub karbonu. Większość modeli dedykowanych do turystyki zimowej ma długość 240 cm. Istnieją także wersje dłuższe, choć takie modele przeznaczone są raczej dla ratowników. Długość 240 cm nie jest przypadkowa. Według statystyk większość osób, które udało się wydostać spod lawiny żywe były zakopane na głębokości nie większej, niż 2 m pod powierzchnią.

Łopata

Można śmiało powiedzieć, że bez łopaty lawinowej, ani rusz. Co z tego, że odnajdziemy ofiarę zasypania, skoro nie będziemy mogli jej szybko wydobyć? W trakcie odkopywania osoby znajdującej się pod śniegiem, musimy przerzucić średnio 1200 kg. Wyobrażacie sobie robić to wyłącznie rękami? Z tego względu posiadanie łopaty jest bardzo ważne i jak widać z przytoczonych wyżej czasów, znacznie skraca czas akcji ratunkowej. Łopata powinna być wykonana z materiału o dużej wytrzymałości. Najbardziej popularne są aktualnie łopaty aluminiowe. Unikajcie łopat z tworzyw sztucznych, bo w niskich temperaturach mogą się kruszyć i łamać. Stylisko powinno być teleskopowe, czyli rozkładane. Aktualnie najbardziej popularne są rączki w kształcie litery T, choć osobiście najwygodniej operowało mi się rączkami typu D. Warto dodać, że łopata będzie przydatna także w innych sytuacjach, z którymi możemy spotkać się w górach. Przykładowo w trakcie zimowego biwaku, łopata umożliwi nam przygotowanie miejsca pod namiot.

Dodam, że lawinowe ABC warto kupować w zestawie, bo wówczas cena za całość jest z reguły korzystniejsza, niż gdybyśmy chcieli zakupić każdy z elementów oddzielnie.

Wypożyczalnie

Koszt zakupu lawinowego ABC jest dość wysoki. W zależności od producenta czy modelu może to być około 1500 – 2500 zł. Na szczęście istnieją wypożyczalnie, więc na początku przygody z zimowymi górami, zamiast kupować lawinowe ABC możemy je wypożyczyć. Na dobę, dwie lub więcej. Choć w tym wypadku dla niektórych kłopotem mogą być ograniczenia w działaniach górskich wynikające chociażby z godzin pracy wypożyczalni czy też konieczność pozostawienia kaucji. Niektóre wypożyczalnie mają także bardzo stary sprzęt. W ubiegłym roku, wypożyczając w Zakopanem lawinowe ABC dla mojej partnerki trafiłem np. na detektor analogowy, którego obsługi nie uczą już nawet na kursach lawinowych oraz skręcaną sondę o której wspominałem wyżej.

Pomoc koleżeńska

Na koniec kilka słów na temat zasadności posiadania lawinowego ABC. Czemu potrzebny jest cały zestaw, skoro w polskich górach działają dobrze wyszkoleni ratownicy TOPR i GOPR? A może wystarczające jest posiadanie samego detektora? Otóż nie. Statystyki pokazują, że w przypadku lawin niestety nie możemy liczyć tylko na służby ratownicze. Według badań największe szanse na przeżycie mamy przez pierwsze 18 minut od zasypania. Osoba odnaleziona w tym czasie ma aż 91% szans na wyjście z opresji cało. Potem szanse bardzo szybko maleją, by po upływie 35 minut wynosić już tylko 34%. Tymczasem ratownicy są w stanie dotrzeć na miejsce wypadku najszybciej po 20 minutach. I to wyłącznie w sytuacji, gdy użyty zostanie śmigłowiec, co jednak nie zawsze jest możliwe, bo wymagana jest lotna pogoda.

Wniosek jest zatem jeden. Kluczem do przeżycia osoby zasypanej przez lawinę jest szybka reakcja innych turystów czy narciarzy. Generalnie osób znajdujących się na miejscu. Tylko oni, a raczej my, bo piszę ten tekst jako turysta i narciarz jesteśmy w stanie rozpocząć akcję ratunkową już w pierwszej minucie od zasypania. W rzeczywistości w takiej sytuacji możemy się znaleźć wszyscy. Być albo ratownikami, albo ratowanymi.

Wiedza i ćwiczenia

Cwiczenia-z-ratownictwa-lawinowgo
Ćwiczenia z ratownictwa lawinowego

Abyśmy jednak mieli szansę skutecznego i szybkiego udzielenia pomocy musimy posiadać pełne lawinowe ABC oraz wiedzę, jak go użyć. Niestety nie wystarczy kupienie czy też wypożyczenie sprzętu. Potrzebne są ćwiczenia, a te najlepiej robić na kursach lawinowych. Z tego względu w artykule nie omawiałem sposobów użycia danego rodzaju sprzętu. Uważam, że nabycie umiejętności sprawnego posługiwania się sprzętem lawinowym jest możliwe tylko przez praktyczne działanie. Nie twierdzę, że absolutnie konieczne jest robienie kursu lawinowego, choć uważam, że zdecydowanie warto się na takowy wybrać.

Jeśli nie dysponujecie środkami, możecie poprosić znajomego o chociaż podstawowe przeszkolenie, a cały kurs odłożyć na moment, gdy finansowo przyjdą lepsze czasy. Warto także brać udział w różnego rodzaju wydarzeniach, w trakcie których organizowane są bezpłatne warsztaty. Regularne treningi odbywają się w Treningowym Centrum Lawinowym na Kalatówkach, gdzie w każdy weekend znajdziecie instruktora, który chętnie podzieli się z Wami wiedzą oraz wypożyczy sprzęt do treningu. Większe imprezy organizowane cyklicznie raz do roku to natomiast Dni Otwarte Lawinowe ABC na Kalatówkach i Dni Skiturowo-Lawinowe w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.

Komentarze


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.