Książka Artura Hajzera Korona Ziemi.

Zgodnie z obietnicą w tytule, książka Artura Hajzera Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy nie jest poradnikiem i raczej nie pomoże nam wejść na wszystkie szczyty Korony Ziemi. Jeśli więc gdzieś z tyłu głowy macie taki plan, musicie poszukać informacji w innych źródłach. No może poza jednym drobnym wyjątkiem, ale o tym później. Dzięki książce przeczytamy natomiast wiele interesujących i wciągających historii. Poznamy fakty o których jeszcze niedawno nie mieliśmy pojęcia. I nie będą to tylko opowieści dotyczące osławionych Seven Summits, ale także, a może przede wszystkim, ludzi, którzy te szczyty zdobyli lub próbowali zdobyć.

Książka Artura Hajzera Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy

Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy to druga książka Artura Hajzera. Recenzję pierwszej, Atak rozpaczy mogliście już wcześniej przeczytać na łamach Górsko. Tematyka obu pozycji jest natomiast zupełnie różna. Atak rozpaczy przedstawia kilka lat z historii życia Hajzera. Jest to typowa pozycja biograficzna. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda z tytułem Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy. Pozycja nie prezentuje opowieści z życia autora, bo on sam nigdy Korony Ziemi nie zdobył. W bardzo ciekawy sposób, opowiada natomiast o innych wspinaczach i rywalizacji, którą między sobą toczyli. Rywalizacji często o miano tego pierwszego – czy to zdobywcy konkretnego szczytu, czy też całej korony.

Rozdział I rządzi!

Najlepsze wrażenie zrobił na mnie rozdział pierwszy. Nie dotyczy on żadnego konkretnego szczytu, ale wszystkich po trochu. Tytuł tego rozdziału to „Siedem szczytów – czyli ile?”. Bardzo trafiony, bo aby zdobyć Koronę Ziemi, nie narażając się przy tym na żadne „ale” ze strony środowiska wspinaczkowego, powinniśmy obecnie wejść na co najmniej dziewięć szczytów. W Europie największe kontrowersje budzi rywalizacja Elbrusu i Mount Blanc. Elbrus jest oczywiście wyższy, ale czy znajduje się w Europie? Niejasny pozostaje także najwyższy szczyt Australii. To właśnie w pierwszym rozdziale, autor skupia się na wszystkich „ale” dotyczących Korony Ziemi i odpowiednio argumentując, przedstawia swoje zdanie.

Niekonsekwencja

W tej części książki, rozpoczyna się także pewna niekonsekwencja autora. Chociaż sam twierdzi, że w skład Seven Summits powinien wchodzić Mount Blanc, a nie Elbrus, to jednak w dalszej części dzieła pomija ten pierwszy, na rzecz drugiego. Brak konsekwencji widać także w innych rozdziałach. Cechą wspólną wszystkich jest to, że zawierają bardzo interesujące historie ludzi. W przypadku natomiast Mount McKinley, najwyższego szczytu Ameryki Północnej, oprócz opowiadań mamy także kilka praktycznych porad. To właśnie ten jeden drobny wyjątek, o którym wspominałem wyżej. Porady znajdziemy tylko tutaj. W rozdziałach dotyczących innych szczytów, już ich nie będzie, co zresztą jest zgodne z tytułem książki. Nie chcę się czepiać, ale zastanawiam się dlaczego tylko w przypadku Mount McKinley autor zdecydował się na przedstawienie praktycznych informacji, przydatnych dla potencjalnych przyszłych zdobywców góry. Podobna sytuacja ma miejsce ze swego rodzaju chronologicznym podsumowaniem. W niektórych rozdziałach, znajdziemy zwięzłą informację, prezentującą w formie dat historię zdobywania danej góry. Znów jednak nie jest to reguła, bo w niektórych rozdziałach tej informacji nie ma. Gdybym sam miał decydować o kształcie książki, wspomniane daty zamieniłbym na większą ilość praktycznych informacji. Trochę kolidowałoby to z tytułem, nie mniej jednak, książka byłaby wówczas jeszcze bardziej wartościowa dla czytelnika.

Książka Artura Hajzera Korona Ziemi

Praktyczne informacje znajdziemy tylko w rozdziale dotyczącym góry McKinley (Denali)

Powyższa niekonsekwencja w żaden sposób nie powoduje natomiast, że książka Artura Hajzera Korona Ziemi. Nie-poradnik zdobywcy traci na wartości. To co w niej najważniejsze i co jednocześnie sprawia, że tytuł zdecydowanie wart jest uwagi, to właśnie opowiadania o ludziach, wspinaczach którzy zdobyli lub próbowali zdobyć szczyty Korony Ziemi. I to właśnie te historie są główną wartością książki.

Fotografie vs. słowa

Książka Artura Hajzera Korona Ziemi

W wydaniu II celowo wszystkie zdjęcia są czarno-białe

Do podobnej opinii doszedł wydawca, decydując się na zmianę formy druku. Pierwotnie tytuł miał wygląd kolorowego albumu. Wizualnie książka zachwycała, ale duża ilość pięknych zdjęć, przesłaniała to co w Koronie Ziemie Artura Hajzera najbardziej wartościowe, czyli słowa. Zdecydowano się zatem na zmianę druku z albumu, na zwykłą książkę z czarno-białymi fotografiami. Wydaje mi się, że akurat tutaj, wydawca poszedł trochę za daleko. Lepszym rozwiązaniem byłoby znalezienie złotego środka. Jak pokazuje wiele innych publikacji, ładne i kolorowe zdjęcia, nie muszą odpędzać czytelnika od tekstu. Co więcej, w dużej ilości przypadków są jego świetnym uzupełnieniem. Wolałbym więc dostać do ręki książkę, gdzie oczywiście najważniejsze są słowa autora, ale uzupełnione ładnymi górskimi fotografiami.

Czy warto przeczytać?

Pierwszy rozdział najbardziej przypadł mi do gustu, ale pozostałe też oczywiście są warte uwagi. Historię dotyczące szczytów Korony Ziemi, świetnie przenikają się z opowieściami o innych górach. Wszystko natomiast zgrabnie łączy nić zależności, którą jest człowiek. Człowiek walczący i rywalizujący o miano tego pierwszego. Odpowiadając zatem na pytanie, czy książka Artura Hajzera Korona Ziemi. Nie poradnik zdobywcy jest warta przeczytania, odpowiedź brzmi… tak!

Jeśli zainteresowała Was ta książka i zdecydujecie się ją nabyć, przed kupnem porównajcie w sieci ceny, bo ofert jest naprawdę dużo. W momencie pisania recenzji, korzystając z porównywarki Ceneo.pl, najtańsza znaleziona przeze mnie oferta to 24,75 zł (+ wysyłka) w sklepie internetowym Mestro.

Polecam także

Komentarze