Początkowo myślałem, że będę go używał bardzo rzadko, ale z czasem okazało się, że zabieram go ze sobą prawie wszędzie. Może to brzmieć dość dziwnie biorąc pod uwagę, że piszę o… worku. To nie jest jednak żart. Ten kosztujący około 40 zł worek, naprawdę stał się jednym z moich ulubionych elementów górskiego ekwipunku. Po kilku miesiącach używania, znalazłem dla niego już kilka zastosowań o których jeszcze niedawno nawet nie myślałem.

Worek wodoszczelny Rockland

Gdy po raz pierwszy worek wodoszczelny Rockland trafił w moje ręce była jeszcze zima. Byłem przekonany, że użyje go dopiero w lecie np. na spływie kajakowym. To w zasadzie naturalne zastosowanie dla przedmiotu, który z założenia ma chronić znajdujące się wewnątrz rzeczy przed zamoczeniem. Dość szybko zorientowałem się, że worek przyda mi się znacznie szybciej.

Kiedy jest przydatny?

Worek wodoszczelny chroni nie tylko przed wodą, ale także przed wilgocią, która w powietrzu może występować również zimą, wiosną lub jesienią. Nie raz zdarzyło mi się, że po całodniowej wędrówce, gdy w schronisku chciałem założyć świeże skarpetki te były wilgotne. A przecież przez cały dzień nie spadła mi na głowę ani kropla deszczu. Jeśli więc chcemy być pewni, że wieczorem założymy na siebie suche skarpety i koszulkę, warto trzymać je odpowiednio zabezpieczone np. właśnie w worku wodoszczelnym. Do worka warto włożyć także inne wrażliwe na wilgoć przedmioty np. baterie czy papierową mapę.

Kolejna sytuacja w trakcie której worek okazał się bardzo przydatny miała miejsce podczas kilkudniowego pobytu w Tatrach z noclegiem w Murowańcu. Gdy pierwszego dnia dotarłem na miejsce, okazało się, że jest jeszcze za wcześnie na meldunek. Stwierdziłem, że nie będę marnował czasu na czekanie. Wyjdę w góry, a zamelduję się po powrocie. W moim plecaku spoczywało jednak sporo rzeczy na najbliższe kilka dni. Zabierać je ze sobą? Bez sensu. Każdy przecież wie, że im cięższy plecak tym mniej przyjemna wędrówka. Na szczęście w większości schronisk, w tym w Murowańcu znajduje się przechowalnia, ale nie możemy rzucić rzeczy o tak na ziemię. O reklamówkę w górach też jest znacznie trudniej, niż na nizinach. Na szczęście zabrałem ze sobą worek wodoodporny Rockland o dość dużej pojemności wynoszącej 33 litrów. Przełożyłem do niego rzeczy i wyruszyłem w góry na lekko.

Worek przydał mi się także podczas niedawnego noclegu w namiocie i posłużył mi jako… poduszka. Zamiast upychać pod głową rzeczy luzem, co i tak skutkowałoby po chwili spaniem na płasko, włożyłem je do worka. Tym sposobem zrobiłem całkiem wygodną poduszkę, dopasowaną grubością do moich wymagań. 

Ultralight

Model który otrzymałem do testów to Rockland Ultralight Window Green 33 l o maksymalnych wymiarach 25 x 67 cm. Wyposażono go w okno, które pozwala szybko sprawdzić w którym miejscu znajduje się dana rzecz. Szczerze mówiąc okno wydaje mi się akurat mało przydatne. Aby coś z worka wyjąć i tak trzeba zacząć wyciąganie wszystkich rzeczy od góry. Można natomiast przyjąć założenie, że lepiej to okno mieć, niż nie mieć… co kto woli. W ofercie firmy Rockland znajdują się także worki bez okien, w innych kolorach i rozmiarach. Wszystkie wykonano z wodoodpornego nylonu z podklejonymi szwami.

Aby zamknąć worek po prostu rolujemy go od góry, aż osiągniemy oczekiwany rozmiar. Następnie zapinamy klamrę. Powstanie wówczas rączka, która może Was zachęcać do noszenia worka tylko za nią. Odradzam. Jeśli worek jest ciężki może się zdarzyć, że materiał rozerwie się na szwach. Lepiej przenosić worek trzymając go chociażby pod pachą, a na dłuższych dystansach oczywiście w plecaku.

Worek wodoszczelny Rockland można kupić w większości sklepów górskich, outdoorowych i turystycznych np. tutaj.

Partnerem artykułu jest krakowska firma Raven, której dziękuję za dostarczenie worka do testu. Produkt był testowany w okresie od kwietnia do lipca, a wszystkie przedstawione wyżej informacje są zgodne ze stanem faktycznym.

Komentarze