“Solo. Solista Ueli Steck” to jedna z tych książek o których chciałbym móc pisać w samych superlatywach. Przede wszystkim dlatego, że opowiada o dokonaniach jednego z najlepszych himalaistów młodego pokolenia. Wspinacza o ogromnym talencie i możliwościach, który zasłynął z solowych przejść wielu bardzo trudnych dróg wspinaczkowych w Alpach i Himalajach.

“Solo. Solista Ueli Steck”

Opinia o książce

Dodatkową zaletą tytułu jest to, że w Polsce wydało go cenione i lubiane przeze mnie wydawnictwo Stapis, które w ramach serii “Literatura górska na świecie” oddaje w ręce czytelników wiele ciekawych i nietuzinkowych książek. Niejednokrotnie takich, które gdyby nie Stapis, nie ukazałyby się na polskim rynku wydawniczym.

Okładka książki Solo. Solista Ueli Steck

Okładka książki
“Solo. Solista Ueli Steck”

I tutaj pojawia się ale, bo… choć chciałbym móc pisać o tytule “Solo. Solista Ueli Steck” tylko pozytywnie, to nie mogę bo wówczas byłbym nie fair z Wami i z samym sobą. W rzeczywistości książka niestety nie porywa. Napisana jest w formie wywiadu przeprowadzonego przez Gabrielle Baumann von-Arx. Można odnieść wrażenie, że Ueli odpowiada na pytania raczej niechętnie. Zdradza wyłącznie to, co musi. Gabriella zadając kolejne pytania stara się nakłonić go do rozmowy, ale nie wychodzi jej to najlepiej. Zdarza się, że stawia pytania nietrafione, a czasami nawet… głupie.

A co konkretnie znajdziemy w książce? Są to zdjęcia i opowieści z takich przejść jak free solo (bez zabezpieczenia – przyp. red.) na Excalibur czy wspinaczek na północnej ścianie Eigeru, w tym przejściu trudnej drogi The Young Spider. Ueli zdradził też trochę o niedokończonym projekcie Khumbu-Express, który zakładał przejście solo ścian takich himalajskich szczytów jak Cholatse (6439 m), Tawoche (6500 m) i Ama Dablam (6828 m). Z ostatniego musiał się wycofać ze względu na załamanie pogody.

A gdyby wydano ją później?

Ueli Steck

Ueli Steck 1976-2017
fot. Ludovic Péron – CC BY-SA 3.0 – Wikimedia Commons

Tytułowi bardzo daleko do wzoru biografii w formie wywiadu, jakim według mnie jest “Mój wybór” Krzysztofa Wielickiego i Piotra Dróżdża. Być może “Solo. Solista Ueli Steck” byłby ciekawszą propozycją, gdyby książka ukazała się kilka lat później. Polskie wydanie trafiło do księgarń w 2012 roku, ale oryginał wydano 6 lat wcześniej. Gdyby książkę napisano później, po pierwsze mogłaby zawierać historie z fantastycznych przejść, których Ueli dokonał po premierze tytułu. Jakich? Było ich wiele, ale najsłynniejsze to chyba te, za które został nagrodzony Złotymi Czekanami. Nagrodę przyznano mu najpierw w 2008 roku, za pierwsze przejście w stylu alpejskim północnej ściany Tengkampoche (6500 m) w dolinie Khumbu. Drugi Złoty Czekan otrzymał natomiast w 2014 roku za solowe wejście południową ścianą na Annapurnę (8091 m). Po drugie być może “Swiss Machine” (przydomek Ueli Stecka – przyp. red.) zdążyłby do tego czasu bardziej przywyknąć do rozmów z dziennikarzami i zdradziłby czytelnikom więcej szczegółów ze swojego niesamowitego górskiego życia.

W tym miejscu muszę dodać, że istnieje książka, która może potwierdzić lub zanegować moją tezę, którą postawiłem wyżej. Chodzi konkretnie o tytuł “8000+”, który wydano w 2014 roku. Niestety obecnie dostępny jest po niemiecku, a ten język jest dla mnie całkowicie… obcy. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości pojawi się polskie wydanie.

Czy warto?

Pomimo niezbyt pochlebnej opinii przedstawionej wyżej, jeśli miałbym powiedzieć czy według mnie tytuł “Solo. Solista Ueli Steck” jest wart przeczytania, odpowiem, że mimo wszystko tak. Dlaczego? Bo to aktualnie jedyna książka Ueli Stecka wydana po polsku. A był on osobą o której zdecydowanie warto czytać. 

Polecam

Polecam także recenzje innych książek:

  1. “Cała Ja”. Zaskakująca autobiografia Gerlinde Kaltenbrunner
  2. Recenzja książki Krzysztofa Wielickiego “Mój wybór” tom 1
  3. Recenzja biografii Krzysztofa Wielickiego “Mój wybór” tom 2
  4. Recenzja książki “Zapisany w kręgach” Marka Raganowicza
  5. “Spod zamarzniętych powiek”. Recenzja książki Adama Bieleckiego

Komentarze


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.