Ostatnio udało mi się w końcu wyrwać na trochę dłuższy odpoczynek. Za cel obrałem Włochy i tamtejsze piękne góry. Najpierw odwiedziłem Alpy Graickie, planując wejście na Gran Paradiso (4061 m), a potem wylądowałem w Dolomitach. Było świetnie, choć zbyt krótko. W trakcie całego wyjazdu testowałem techniczny softshell Marmot Leadville Jacket. W tym tekście chciałbym się podzielić z Wami moją opinią na temat tego sprzętu. 

Softshell Marmot Leadville Jacket

Na początek garść podstawowych informacji. Leadville wykonano z materiału Marmot M2 Softshell. To techniczna tkanina, którą cechuje elastyczność i bardzo dobra oddychalność. Do tego materiał jest odporny na ścieranie i ma właściwości hydrofobowe. Kołnierz dodatkowo wyłożono przyjemnym w dotyku materiałem DriClime®. Softshell najlepiej sprawdza się jako odzież wierzchnia. W chłodne letnie dni lub w okresie przejściowym można nosić go jako drugą warstwę na koszulce. W zimie warto dodatkowo nałożyć na siebie coś docieplającego.

Softshell Marmot Leadville wyposażono w cztery kieszenie, z czego dwie zlokalizowano w standardowym miejscu, czyli na biodrach. Kolejna kieszeń znajduje się na lewej piersi, a ostatnia na prawej piersi, ale z dostępem od wewnątrz. Wszystkie zamykane są zamkiem błyskawicznym. Kieszenie biodrowe mogłyby być umiejscowione trochę wyżej. Ich obecne ułożenie sprawia, że po zapięciu pasa biodrowego dostęp do nich jest mocno utrudniony. Na dole dodano ściągacze, którymi można zabezpieczyć dół kurtki przed podwiewającym wiatrem.

Test w Alpach Graickich i Dolomitach

Choć w nazwie kryje się słowo jacket, czyli kurtka, to jednak modelu Leadville kurtką bym nie nazwał. Jest to raczej coś pomiędzy bluzą, a kurtką. Myślę, że najlepiej trafione określenie to po prostu softshell. Lekki i dobrze oddychający. Korzystałem z niego w trakcie bardzo intensywnego wysiłku, także w zimne dni, gdy temperatura oscylowała w okolicach zera. Softshell nie ma żadnej warstwy docieplającej. Jego główne zadanie to chronić przed wiatrem, jednocześnie dobrze oddychając, czyli odprowadzając wilgoć na zewnątrz tkaniny. Marmot Leadville sprawdza się więc najlepiej, gdy nasz organizm intensywnie pracuje. Skuteczne odparowywanie wspomagają strefy cieńszego materiału. Panele wentylacyjne poprowadzono od rękawów, pod pachami i w dół przez cały bok.

Na wejście na Gran Paradiso poświęciłem dwa dni. Z softshella korzystałem głównie dnia drugiego, który rozpocząłem śniadaniem już o 4 rano. Ze schroniska wyszedłem około 5. Pomimo braku słońca i niewielkiej temperatury, w górnej części mój ubiór składał się tylko z koszulki SmartWool Midweight Funnel Zip 250 z wełny merino oraz właśnie softshella Marmot Leadville. Tak ubrany doszedłem na wysokość 3600 m, gdzie zaczynał się lodowiec. Wówczas narzuciłem na siebie dodatkową warstwę docieplającą. Głównie dlatego, że cała droga przez lodowiec była przykryta cieniem, a do tego jeden z członków zespołu źle się czuł i mieliśmy przez to bardzo słabe tempo. Wolałem więc zabezpieczyć się dodatkowo przed chłodem.

Na via ferratach sytuacja była już inna, głównie dlatego, że Dolomity to cieplejszy region, niż Alpy Graickie. Wspinając się po żelaznych drogach z reguły korzystałem z softshella oraz cienkiej koszulki Smartwool PHD Ultra Light, a gdy szlak przebiegał po nasłonecznionej ścianie, używałem już tylko koszulki. Softshell czekał w plecaku na wypadek pojawienia się chłodnego wiatru.

Membrana Gore Windstopper 

No właśnie, trochę więcej o wietrze. To on jest największym wrogiem górskich działań. Gdy mocno wieje wędrówka staje się nawet kilkukrotnie trudniejsza. Organizm bardzo szybko się wychładza, a stąd już tylko kawałek do wycofu. Softshell Marmot Leadville wyposażono w membranę Gore Windstopper. Jak nazwa wskazuje membrana ta zabezpiecza przed wiatrem i robi to naprawdę dobrze. Jednocześnie odzież nadal świetnie oddycha.

Membrana Gore Windstopper oferuje także ograniczoną wodoodporność. Co to oznacza? Gdy złapał mnie lekki deszcz, softshell stanowił wystarczającą ochroną. Nie straszna mu była także spływająca po skałach woda, która w kilku miejscach spadała na szlak, robiąc turystom prysznic. Krople wody perliły się na powierzchni materiału, po czym można wnioskować, że został on zabezpieczony hydrofobową powłoką DWR. Marmot Leadville nie jest natomiast kurtką przeciwdeszczową, więc podczas większego opadu, lepiej zamienić go na gorzej oddychającą, ale lepiej chroniącą przed wodą kurtkę wyposażoną w inny rodzaj membrany np. Gore-Tex lub NanoPro.

Krój Angel-Wing Movement

Krój jest swobodny i nie ogranicza ruchów. To naprawdę duży plus, który szczególnie doceniałem na via ferratach, robiąc ruchy, których nie powstydziłby się król Julian – ten wyginający śmiało ciało 😉 Producent nazwał ten rodzaj kroju Angel-Wing Movement. Ruchy ramionami można wykonywać w zasadzie w każdym kierunku, co jest sporym ułatwieniem np. gdy chcemy wyciągnąć z bocznej kieszeni wodę, nie zdejmując plecaka. Mankiety zapinane są na rzepy, więc łatwo można je zwężać lub rozszerzać.

Softshell ma optymalną długość, za co chwała projektantom. W przypadku mojego wzrostu 193 cm, dość często mam problem z niewystarczającą długością odzieży. Choć w klatce kurtka w rozmiarze XL jest dobra, to niestety dość często zbyt mała jest jej długość całkowita lub długość rękawów. W przypadku Marmot Leadville tego problemu na szczęście nie mam.

Warto?

Zależy czego szukamy… Softshell Marmot Leadville to dobry wybór dla osób aktywnych, które poszukują odzieży świetnie oddychającej, lekkiej (waży około 459 g) i dobrze zabezpieczającej przed wiatrem. Jednocześnie muszą to być osoby, które chcą wydać na taki produkt trochę więcej, bo softshell do tanich nie należy. Standardowo Marmot Leadville kosztuje około 600-700 zł, ale można trafić na atrakcyjną promocję i nabyć softshell nawet za połowę tej kwoty. Promocyjnych ofert warto szukać np. w oficjalnym sklepie Marmot na Allegro.

Komentarze


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.