Maciek Ciesielski. Przewodnik od zadań specjalnych. Tak w skrócie mógłbym określić Maćka, po naszej ostatniej rozmowie. Wspinał się w wielu miejscach na świecie m.in. w Himalajach, Karakorum, Indiach, Patagonii, na Grenlandii, Alasce, w Yosemitach czy w Norwegii. Aktualnie najwięcej czasu spędza natomiast w Alpach i Tatrach zajmując się przewodnictwem. Poznajcie go lepiej, czytając obszerny wywiad.

Na początku było wspinanie

Jesteś alpinistą, przewodnikiem, instruktorem, ratownikiem. Wszystko związane z górami. Dlaczego wybrałeś akurat taki sposób na życie?

Przede wszystkim dlatego, że zawsze lubiłem się wspinać. Będąc na kursie wspinaczkowym zrozumiałem, że jeśli ktoś jest dobry i wspinanie staje się dla niego sposobem na życie, to zostaje instruktorem. A ja chciałem być najlepszy. Z upływem czasu udało mi się zdobyć uprawnienia instruktora, ale zrozumiałem także, że nie chcę wyłącznie uczyć. Pracowałem wtedy dla magazynu Góry m.in. robiąc wywiady. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że Ci wszyscy ludzie z którymi rozmawiam są przewodnikami.

Maciek Ciesielski wspina się w skale

fot. Facebook.com / AllMountains – Maciek Ciesielski, guide&alpinist

Dla człowieka, który wiąże życie z górami, praca przewodnika wysokogórskiego ma chyba bardzo wiele zalet.

Po pierwsze, w odróżnieniu od polskich instruktorów, przewodnik IVBV ma uprawnienia międzynarodowe z którymi bez problemu można pracować na zachodzie, bo są tam znane i respektowane. Do tego dochodzi aktualna wiedza na temat warunków. Jesteś też cały czas w formie, bo cały czas się ruszasz. A pracując w Alpach prawie cały czas masz aklimatyzację, więc łatwiej i szybciej możesz realizować prywatne wspinaczkowe cele. Bycie przewodnikiem IVBV to także najwyższy poziom wyszkolenia. Uświadomienie sobie tych zalet spowodowało, że z czasem podryfowałem w kierunku przewodnictwa. Chciałem natomiast podkreślić, że zawsze na początku było wspinanie. Jestem osobą, która przede wszystkim lubi się wspinać.

Maciek Ciesielski o byciu przewodnikiem IVBV/UIAGM/IFMGA

Maciek Ciesielski o byciu przewodnikiem IVBV

fot. Facebook.com / AllMountains – Maciek Ciesielski, guide&alpinist

Przewodnicy IVBV z reguły nie narzekają na brak zajęć. Masz jeszcze czas żeby się wspinać dla siebie?

Staram się jak najczęściej wspinać dla siebie, choć aktualnie poświęcam na to trochę mniej czasu. Głównie natomiast dlatego, że będąc w pracy bardzo dużo wspinam się na wysokim poziomie technicznym. Udaje mi się robić z klientami rzeczy, które mnie sportowo satysfakcjonują. Chociaż akurat ostatnia zima była pod tym względem bardzo dobra. Udało mi się zrobić dwie, spośród pięciu najtrudniejszych dróg, jakie kiedykolwiek przeszedłem w Tatrach.

Z klientami?

Nie, nie, dla siebie. Cały czas, gdy tylko mogę staram się wspinać dla siebie. Ten rok w Alpach był dość intensywny pod względem pracy. W zasadzie miałem tylko jedną przerwę, poza tą wakacyjną, którą spędziłem z rodziną. I wtedy zamiast trochę odpocząć poszedłem na taką łańcuchówkę w okolicy Aiguille du Midi. Zawsze chciałem ją zrobić. Nie skończyliśmy drogi, bo podczas drugiego biwaku złapała nas burza, ale to była super przygoda. Ale w trakcie wspinaczki jeden z kolegów powiedział mi, że powinienem iść się leczyć, bo po tylu dniach spędzonych w pracy powinienem siedzieć na plaży, a nie z nimi w górach 🙂

Dobrze, że wspomniałeś o plaży. Gdzie najczęściej spędzasz wakacje? Preferujesz relaks na piasku czy jednak góry?

Wakacje staram się spędzać w takich miejscach, gdzie jest woda dla dzieci i wspinanie dla nas np. Kalymnos, Sycylia. Ostatnie wakacje spędziliśmy natomiast w Stanach, pokazując dzieciom wszystkie te miejsca, które zwiedziliśmy, gdy ich jeszcze nie było na świecie. I było super, wyjazd życia. Wspinanie i surfing.

Zmieniając trochę temat, zastanawiałeś się ile już wydałeś w życiu pieniędzy na sprzęt?

Trudno powiedzieć. Dużo rzeczy dostałem od sponsorów. Dzięki temu, mogę sobie pozwolić na więcej.

Kto Cię sponsoruje?

Arc’teryx, Scarpa, Petzl, Julbo. Co fajne, ze sprzętu każdej z tych firm korzystałem już wcześniej. Poza Arc’teryxem, bo zaczął mnie sponsorować, gdy dopiero wchodził do Polski, a wcześniej był u nas niedostępny. Do tego polskie firmy Lyo Food, Majesty.

Zakopane i Chamonix

Maciek Ciesielski wspina się w mikście

fot. Facebook.com / AllMountains – Maciek Ciesielski, guide&alpinist

Generalnie mieszkasz w Zakopanem, ale dużo czasu spędzasz także w Chamonix, zgadza się?

Gdy dzieci były małe, mieszkałem w Chamonix cały sezon letni. Teraz spędzam tam trochę mniej czasu, ale nadal dość sporo. Nigdy natomiast nie zdecydowałem się przeprowadzić do Chamonix z rodziną na stałe. I powiem Ci szczerze, że mam już trochę dość tego miejsca, bo z roku na rok, robi się tam coraz cieplej i przez to coraz bardziej niebezpiecznie.

Wróćmy znów w Tatry. Ile razy byłeś na Gerlachu?

Bardzo mało. W tym roku byłem dzisiaj drugi raz. I to nie drogą normalną, tylko taką w połowie wspinaczkową. Myślę natomiast, że przewodnik pracujący mniej w Alpach niż ja, a więcej w Tatrach, średnio w roku jest na Gerlachu około 30-40 razy.

Od zadań specjalnych

Czy podczas Twojej dotychczasowej pracy przewodnickiej, miałeś kiedyś taką bardzo niebezpieczną sytuację? Taką, gdy zagrożone było Twoje życie?

Tak. Wydaje mi się, że każdy przewodnik taką sytuację miał. To jest kwestia statystyki. Ja wyleciałem ze stałym stanowiskiem zjazdowym z takiego wielkiego bloku. Opuszczałem swoich gości, oni byli parę metrów nad lodowcem, a ja spadłem około 30 metrów. Właściwie powinienem zginąć.

To było w Alpach?

Tak.

A jaka jest najtrudniejsza droga jaką robiłeś z klientem?

Bardzo dużo takich trudnych dróg robiłem. Często się śmieję, że większość przewodników mówi ile razy byli na Mont Blanc a ja mówię ile razy byłem na Grand Capucin. To jest jedna z najbardziej znanych skalnych ścian w Alpach, ma około 500 m wysokości. Najłatwiejsza droga na niej to 6b+. W pracy udało mi się być na Grand Capucin siedem razy. Najtrudniejsza droga jaką robiłem w pracy na tej ścianie miała wycenę 7b.

Masz więcej klientów polskich czy zagranicznych?

Polskich.

Maciek Ciesielski wspina się w lodzie

fot. Facebook.com / AllMountains – Maciek Ciesielski, guide&alpinist

Ale polskich za granicą, czy chodząc po Tatrach?

Ja chyba pracuję pół na pół, ale nawet jak działam we Francji to najczęściej przyjeżdżają do mnie ludzie mieszkający w Polsce.

Najpiękniejsza góra na której byłeś?

Trudno powiedzieć. Pod względem widokowym najładniejsze miejsce jakie widziałem to chyba Patagonia. Najważniejsza dla mnie góra to natomiast na pewno Nameless Trango w Pakistanie (dokładna nazwa szczytu to Trango Nameless Tower – zespół w składzie Maciej Ciesielski, Łukasz Mirowski i Mariusz Serda zdobył go w 2012 roku – przyp. red.[1]). To jedna z najtrudniejszych do zdobycia skalnych turni na świecie. W sumie na jej wierzchołku było mniej osób, niż na K2. A z Polaków przed nami był to tylko Wojtek Kurtyka.

Mówiliśmy o najgroźniejszych sytuacjach w górach, a miałeś kiedyś taką mega śmieszną?

Takich historii miałem bardzo dużo. Wydaje mi się zresztą, że w góry chodzi się po to, aby przeżywać właśnie takie fajne sytuacje. Generalnie uważam, że najważniejsze to z kim się idzie w góry, bo jak wspinasz się z fajnymi ludźmi, to takich przyjemnych sytuacji, które się później wspomina jest mnóstwo.

Najważniejsze to wrócić bezpiecznie

Miałeś kiedyś taką sytuację, że zabrałeś klienta i w pewnym momencie zacząłeś się bać o własne zdrowie, bo on np. potykał się o własne nogi?

Wielokrotnie. To jest jakby coś normalnego. Zresztą zdarzało mi się zawrócić, być tą złą osobą i powiedzieć, że bardzo Cię przepraszam, ale ten cel który zaplanowaliśmy jest nierealny do zrobienia. Jesteśmy za słabi na niego razem i musimy się wycofać. Moim zdaniem najważniejsze w przewodnictwie są trzy zasady. Pierwsza i najistotniejsza to wrócić bezpiecznie do domu. Druga to po prostu świetnie się bawić. Dopiero na trzecim miejscu jest zrealizowanie celu głównego. To oczywiście nie oznacza, że uważam, że zrealizowanie celu jest mało istotne, ale na pewno najważniejsze jest dla mnie to, żeby ludzie, którzy mi zaufali bezpiecznie wrócili do swoich rodzin.

Ile trwa kurs na przewodnika IVBV?

W moim przypadku 4,5 roku. To jest około 90 dni zajęć oraz dość dużo praktyk. Ja miałem tych praktyk ponad 50, z czego 15 obserwowanych pod okiem instruktora.

Maciek Ciesielski jeździ na skiturach

fot. Facebook.com / AllMountains – Maciek Ciesielski, guide&alpinist

Sporo pracy kosztowało Cię zdobycie uprawnień…

Niektórzy uważają, że jak ktoś zdobył Mont Blanc, to potem może wprowadzać na szczyt ludzi, bo to jest łatwa góra. To naprawdę nie jest tak. Moim zdaniem przewodnik powinien mieć ogromny zapas, wynikający nie tylko z umiejętności wspinaczkowych dużo większych, niż droga na której się wspina, ale też zapas wynikający z własnych doświadczeń. Przewodnik powinien na własnej skórze poznać co to znaczny zaliczyć trudny biwak, wycof. Być w tylu ciężkich sytuacjach i mieć zaliczonych tyle trudnych dróg, żeby potem na łatwiejszych zapewnić klientowi komfort bezpieczeństwa. Bo nawet na łatwiejszej drodze może zepsuć się pogoda. I dlatego uważam, że najważniejszą rzeczą, czy to w przewodnictwie czy w byciu instruktorem, jest posiadanie ogromnego bagażu własnych doświadczeń.

Na Mont Blanc najczęściej wchodzisz z klientami drogą normalną czy raczej wybierasz inne?

Oczywiście najczęściej wchodzi się droga normalną, ale przykładowo w tym roku udało się nam podejść pod Mont Blanc od strony południowej, wspiąć filarem Bonattiego i zjechać do bezobsługowego bivaco Ecles. A następnego dnia weszliśmy na szczyt Innominatą (filarem Innominaty prowadzi skalno-lodowa droga Innominata Ridge 960 metrów, IV, 2, M3, 5c – przyp. red.).

Guide ma obcyk w terenie

To już brzmi jak poważne wspinanie, a nie prowadzenie klienta…

W takiej francuskiej rozpisce celów jest to przedział 6, czyli droga zaliczana do tej grupy co np. północna ściana Eigeru. To było z pewnością coś najtrudniejszego co zrobiłem jako przewodnik. W Polsce generalnie źle się kojarzy słowo klient. Ja uważam, że moi klienci to tak naprawdę moi goście, którym chcę pokazać swoje góry. Moi goście to są często ludzie, którzy mogliby te same cele zrealizować samodzielnie, bo są doskonałymi wspinaczami. Z różnych jednak przyczyn, np. bo mają mało czasu, prowadzą biznesy albo wolą więcej czasu spędzić ze swoją rodziną, decydują się na wspinanie z guidem, który ma obcyk w terenie, wie jakie są warunki i generalnie zwiększa ich szansę na realizację celu.

Jaki jest Twój ulubiony rodzaj wspinaczki?

Ogromnie cieszy mnie ruch w skale, ale doceniam też wspinaczkę zimą. Lubię się wspinać w lodzie i w zamarzniętych trawach. W zasadzie cieszą mnie różne formy wspinania, ale gdybym miał wybrać co mi się podoba najbardziej to myślę, że byłoby to wspinanie w rysach.

Maciek Ciesielski a najwięcej przyjemności sprawia mu wspinanie w rysach

fot. Facebook.com / AllMountains – Maciek Ciesielski, guide&alpinist

A skitury?

Połączenie skiturów ze wspinaniem to jest bajka. To, że można gdzieś podejść na nartach zimą, potem się wspiąć i np. zjechać na drugą stronę. Skitury są fajnym połączeniem sportu dla ludzi, którzy się lubią zmęczyć z przyjemną jazdą.

Na mojej stronie dość często piszę o literaturze, więc na koniec chciałbym zapytać o Twoją ulubioną książkę.

Ale o górach?

Jaką chcesz.

To Mistrz i Małgorzata.

Naprawdę?

Tak, bo jak czytałem tę książkę to byłem w Moskwie. Miałem wtedy 18 lat i czytałem ją chodząc po ulicach, gdzie działa się cała akcja. Zostało mi to w pamięci.

Maciek, świetna rozmowa, wielkie dzięki, że zgodziłeś się na ten wywiad.

Gdyby ktoś z Was, chciał skorzystać z usług Maćka, to zapraszamy na jego profil na Facebooku AllMountains – Maciek Ciesielski, guide&alpinist oraz do 5+ Szkoła Górska, gdzie działa szkoleniowo.

We wspinaczkowych wyzwaniach i przewodnickiej pracy, Maćka Ciesielskiego wspierają sponsorzy i partnerzy: Arc’teryx, Petzl, LyoFood, Scarpa, Julbo, Majesty, Suunto, 5+ Szkoła Górska oraz AllMountains – Maciek Ciesielski.

[1] Dokładny opis tej wspinaczki można znaleźć na stronie PZA http://pza.org.pl/wp-content/uploads/download/1516765.pdf (dostęp 20.10.2018r.)

 

Komentarze


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.