Cudowna zieleń łąk i lasów, ostańce skalne będące celem wspinaczkowych wypraw połowy Polski oraz liczne ruiny średniowiecznych zamków. To wszystko zobaczymy przemierzając Szlak Orlich Gniazd.

Nazwa szlaku pochodzi od jego największych atrakcji, czyli licznych zamków. Aby zapewnić możliwość sprawnej obrony, zamki były budowane blisko siebie na trudno dostępnych skałach. Takie położenie fortyfikacji pozwalało na sprawne dotarcie wojsk w wiele miejsc Jury, w tym do innych zamków w razie potrzeby udzielenia pomocy. System sprawdzał się, aż do czasów Potopu Szwedzkiego, kiedy to została zdobyta i zniszczona większość zamków. Budowle nie powróciły już do czasów swojej świetności, a dzieła zniszczenia dokończyli poszukiwacze skarbów i zwykli ludzie, którzy rozbierali kolejne części fortyfikacji, aby uzyskać kamień do budowy ulic i domów. To jednak nie oznacza, że na Szlaku Orlich Gniazd nie ma czego zwiedzać. Większość zamków nadal warta jest odwiedzin, a część poddawana jest renowacji.

Szlak Orlich Gniazd

Oby jutro nie padało. Jeśli nas zleje pierwszego dnia, to cały wyjazd będziemy mokrzy – powiedziałem do Andżeliki w sobotę wieczorem. Z tą myślą położyliśmy się spać. Być może dlatego tej nocy nie spałem zbyt dobrze. Nad ranem obudził mnie znajomy dźwięk kropel deszczu odbijających się od dachu… W ten niezbyt pozytywny sposób rozpoczął się nasz wyjazd na Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Okazało się jednak, że deszcz padał tylko rano pierwszego dnia, a przez większość czasu pogoda była świetna. To się nazywa mieć szczęście 🙂

Wycieczka Szlakiem Orlich Gniazd zwykle rozpoczyna się w Krakowie, a kończy w Częstochowie. Woleliśmy jednak przybliżać się do domu, a nie oddalać, więc zdecydowaliśmy się na odwrotny kierunek jazdy. Z Krakowa do Częstochowy dostaliśmy się pociągiem. Byłem bardzo zaskoczony jakością wagonu. Stojaki na rower, rozkładane fotele, drzwi na przycisk i czysta toaleta. Dawno nie jechałem PKP, więc była to miła niespodzianka, porównując z tym co pamiętam z przeszłości.

Do Częstochowy skład dotarł punktualnie. Zgodnie z planem, zaraz po 7 rano mogliśmy więc rozpocząć naszą wycieczkę na Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Po włączeniu mapy w telefonie, na którą wcześniej zgrałem plik GPX z trasą, ruszyliśmy w kierunku naszego pierwszego celu tego dnia, czyli Zamku w Olsztynie. Jeśli w przyszłości również chciałbyś się wybrać na Rowerowy Szlak Orlich Gniazd, plik z trasą możesz pobrać ze strony orlegniazda.pl.

Szlak Orlich Gniazd rowerem – trasa przez województwo śląskie

Szlak rozpoczyna się w Częstochowie przy Starym Rynku. Stąd początkowo jechaliśmy asfaltową drogę, ale niezbyt długo. Byliśmy jeszcze wypoczęci, więc te kilka kilometrów po asfalcie przejechaliśmy stosunkowo szybko. Potem wjechaliśmy w las. Piesze wędrówki przyzwyczaiły mnie, że ścieżka leśna jest zawsze lepsza od asfaltu. Na wyjeździe przekonałem się jednak, że może być odwrotnie.

Gdy mój tyłek był już zmasakrowany od siodełka, miałem wręcz łzy w oczach musząc zjeżdżać z wygodnego i równego asfaltu na wyboistą leśną ścieżkę. Takich sytuacji było całkiem sporo. Podobne odczucia miała Andżelika. W zasadzie to była w jeszcze gorszej sytuacji ode mnie, ze względu na znacznie mniej wygodne siodło. Jak sama mówi, tylko spodnie kolarskie z tzw. pieluchą uratowały jej tyłek przed totalnym unicestwieniem 😉

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Droga wyjazdowa z Częstochowy
Droga wyjazdowa z Częstochowy
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Las pomiędzy Częstochową, a Olsztynem
Las pomiędzy Częstochową, a Olsztynem

Zamek w Olsztynie

Pierwszy dłuższy przystanek zrobiliśmy w Olsztynie. Rowerowy Szlak Orlich Gniazd przejeżdża obok zamku. Trzeba więc na chwilę zjechać z wyznaczonej drogi. Zamek w Olsztynie widać jednak z daleka, więc bez problemu trafiliśmy na miejsce. Zamek, a w zasadzie ruiny są dostępne od godziny 9. Wstęp jest płatny i w przypadku osoby dorosłej kosztuje 8 zł. Bilet ulgowy to natomiast koszt 5 zł. Ponadto, za dodatkowe 4 zł można także wejść na wieżę widokową. Gdy dojechaliśmy na miejsce wieża była jeszcze zamknięta, więc nie wiem jaki dokładnie jest z niej widok, ale jest dość niska, więc wydaje mi się, że nie różni się specjalnie od tego z wzgórza parę metrów niżej.

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek Olsztyn 2
Zamek Olsztyn
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek Olsztyn
Zamek Olsztyn
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek Olsztyn 3
Zamek Olsztyn

Zamek i rezerwat „Ostrężnik”

Po wyjeździe z Olsztyna zorientowaliśmy się, że mamy już prawie godzinne spóźnienie, a przecież nie jechaliśmy ani bardzo wolno, ani nigdzie nie zatrzymywaliśmy się na dłużej. Czyżby więc zarezerwowane na wycieczką dwa dni to za mało? Później okazało się, że zdecydowanie tak. Jeśli jest się rowerowym wyjadaczem lub chce tylko przejechać szlak bez dłuższego zwiedzania, to ten czas być może jest wystarczający. Ale przecież nie po to wybieramy się na Szlak Orlich Gniazd, żeby nie zobaczyć żadnego zamku. Jeśli więc drugi raz miałbym przejechać tę trasę, to zdecydowanie rozłożyłbym ją na trzy, a może i nawet cztery dni.

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Droga do rezerwatu Ostrężnik
Droga do rezerwatu Ostrężnik
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Jeziorko przy drodze do rezerwatu Ostrężnik
Jeziorko przy drodze do rezerwatu Ostrężnik
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Po przejechaniu około 30 km
Po przejechaniu około 30 km

Do rezerwatu “Ostrężnik” dotarliśmy po godzinie 12, pokonując ponad 30 km. Ruin nie widać z drogi, więc trzeba uważać, aby się nie zajechać. My to właśnie zrobiliśmy, ale na szczęście nie pojechaliśmy zbyt daleko. Z zamku pozostały już w zasadzie tylko fundamenty. Po wjechaniu do “Ostrężnika” po lewej widać restaurację, a ścieżka prowadząca do zamku znajduje się po prawej. W jej znalezieniu pomoże znak kierujący do zamku i tablica “GOPR OSTRZEGA”.

Do “Ostrężnika” dojechaliśmy lasem. Droga nie była zbyt wygodna ze względu na wiele miejsc z wysypanym sypkim piachem. Z radością więc przywitaliśmy asfaltową ścieżkę, do tego zamkniętą dla ruchu samochodowego. Dalsza jazda była więc przyjemna, ale zmęczenie już dawało o sobie znać. Do tego słońce zaczęło mocno grzać i kończyła nam się woda. Wyobraźcie więc sobie moją radość, gdy przed oczami pojawiła mi się lodziarnia i sklep spożywczy 😉 Dotarliśmy do miejscowości Żarki, gdzie zrobiliśmy drobne zakupy i zjedliśmy naprawdę pyszne lody.

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Ruiny Zamku Ostrężnik 2
Ruiny Zamku Ostrężnik
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Ruiny Zamku Ostrężnik
Ruiny Zamku Ostrężnik

Zamki w Mirowie i Bobolicach

Schłodzeniu i mocniejsi, dzięki porządnej dawce kalorii, przejechaliśmy do Zamku w Mirowie. Ten fragment drogi także był przyjemny. Tak jak poprzednio, prowadził zamkniętą dla samochodów asfaltową ścieżką. Dość szybko pojawiliśmy się więc pod Zamkiem w Mirowie. Właściciel ruin jest ten sam, co zamku w sąsiednich Bobolicach. Różnica w wyglądzie jest jednak znacząca. Zamek w Bobolicach został już odrestaurowany i można zwiedzać go również od wewnątrz. Koszt biletu normalnego to 15 zł, a ulgowego 10 zł. Na Zamku w Mirowie trwają natomiast prace. Z tego względu nie ma możliwości wejścia do środka.

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Dojeżdżamy do Mirowa
Dojeżdżamy do Mirowa
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek w Mirowie
Zamek w Mirowie

Legenda głosi, że zamki należały do dwóch bardzo podobnych do siebie braci. Jeden wyjechał na wojnę i wrócił z ogromnymi skarbami oraz piękną dziewczyną. Skarbami się podzielił, ale dziewczynę chciał zatrzymać tylko dla siebie. To co stało się dalej, dobrze oddają słowa piosenki Krzysztofa Krawczyka “żony nie dałem, żonę wziąłeś sobie sam”. Zdrada doprowadziła do zabójstwa, a to do ogromnych wyrzutów sumienia i alkoholizmu. Ot taki średniowieczny melodramat 😉

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek w Bobolicach
Zamek w Bobolicach
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek w Bobolicach
Zamek w Bobolicach

Zamek “Bąkowiec” w Morsku

Jedźmy dalej, bo czas nagli. Kolejnym miejscem, które odwiedzimy jest Zamek “Bąkowiec” w Morsku. Jednak wcześniej będziemy mijać Górę Zborów i mieszczącą się przy niej Jaskinię Głęboką. Jeśli wystarczy Ci sił i czasu, to warto zwiedzić te miejsca. Jaskinia jest stosunkowo łatwo dostępna i w całości oświetlona. Czas zwiedzania to około 40 minut. Koszt wstępu to kilkanaście złotych.

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Góra Zborów
Góra Zborów
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Pora na chwilę przerwy
Pora na chwilę przerwy
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Leśna droga przed Zamkiem Bąkowiec
Leśna droga przed Zamkiem Bąkowiec

Do Zamku “Bąkowiec” dojeżdżamy lasem. Droga w dużej części prowadzi pod górę i po sypkim, męczącym nogi piachu. Nie najlepiej wspominam ten fragment. Do tego byliśmy już mocno zmęczeni. Te około 70 km dało nam w kość i powoli zaczynaliśmy myśleć o dłuższym odpoczynku. Na szczęście Podzmacze, gdzie mieliśmy nocleg było coraz bliżej.

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek Bąkowiec w Morsku 3
Zamek Bąkowiec w Morsku
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek Bąkowiec w Morsku 2
Zamek Bąkowiec w Morsku
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek Bąkowiec w Morsku
Zamek Bąkowiec w Morsku

Zamek Ogrodzieniecki w Podzamczu

Do Podzamcza droga prowadzi już asfaltem. Na miejsce dojeżdżamy o 18:30, czyli po prawie 12 godzinach od wyjazdu z Częstochowy. Przejechaliśmy ponad 85 km. W tym momencie żałuję, że nie poćwiczyłem więcej przed wyjazdem, bo tyłek boli okrutnie, a nogi mam jak z waty. A przecież przed nami kolejny, jeszcze cięższy dzień… Planowaliśmy zwiedzić od środka Zamek Ogrodzieniec i Gród na Górze Birów. Wieczorem nie mieliśmy jednak siły, a rano już czasu. Do tej pory jestem na siebie zły, że nie poznałem dokładniej tych miejsc, bo są jednymi z ciekawszych atrakcji szlaku.

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Rzędowa Skała zaraz przed Ogrodzieńcem
Rzędowa Skała zaraz przed Ogrodzieńcem
Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Dojeżdżamy do Podzamcza
Dojeżdżamy do Podzamcza

Warto wiedzieć, że zamek Ogrodzieniecki został wzniesiony na najwyższym wzgórzu Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Piękne ruiny często były wykorzystywane jako scenografia m.in. podczas kręcenia serialu Janosik, czy Zemsty w reżyserii Andrzeja Wajdy. Łączony bilet wejścia na zamek i do grodu to koszt 24 zł (normalny) lub 17 zł (ulgowy).

Rowerowy Szlak Orlich Gniazd. Zamek Ogrodzieniecki w Podzamczu
Zamek Ogrodzieniecki w Podzamczu

Szlak Orlich Gniazd rowerem – trasa przez województwo małopolskie

Liczyłem, że drugiego dnia trasa będzie łatwiejsza. Zwłaszcza, że do pokonania mieliśmy około 100 km. Okazało się jednak, że na leśnych ścieżkach spędzimy jeszcze więcej czasu niż dnia poprzedniego. Normalnie bym się z tego cieszył, gdyby jednak nie to, że mieliśmy coraz mniej czasu, a jazda w terenie jest znacznie bardziej czasochłonna, niż szosą. No cóż Szlak Orlich Gniazd rowerem, to nie najłatwiejsza wycieczka jak na początek sezonu rowerowego… Nie mieliśmy jednak innego wyjścia, więc naciskając mocno na pedały pokonywaliśmy kolejne kilometry, aż dojechaliśmy do naszego pierwszego przystanku Zamku Pilcza w Smoleniu.

Szlak Orlich Gniazd rowerem. Rano w Podzamczu
Rano w Podzamczu
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Polna droga zaraz za Podzamczem
Polna droga zaraz za Podzamczem

Zamek Pilcza i Dolina Wodąca

Ruiny zamku Pilcza prezentują się dość okazale. Wzrok przykuwa przede wszystkim wieża, która wyrasta ponad las. Obiekt składa się z dwóch części – zamku górnego i dolnego. Część dolna jest obecnie zamknięta, ale turyści mogą zwiedzać zamek górny.

Szlak Orlich Gniazd rowerem. Zamek Pilcza w Smoleniu 3
Zamek Pilcza w Smoleniu
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Zamek Pilcza w Smoleniu 2
Zamek Pilcza w Smoleniu
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Zamek Pilcza w Smoleniu
Zamek Pilcza w Smoleniu

Kolejnym miejscem przy którym przystanęliśmy jest znajdująca się kawałek dalej Dolina Wodąca. Spędziliśmy tutaj w zasadzie tylko chwilę. Brak czasu kazał nam biec dalej. Jeśli miałbyś go więcej, warte uwagi w dolinie są Skały Zegarowe, będące jednym z większych i bardziej malowniczych zespołów skalnych Jury oraz grupa skalna Biśnik z ciekawymi, ale obecnie niedostępnymi dla zwiedzających jaskiniami.

Szlak Orlich Gniazd rowerem. Biśnik
Biśnik
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Zegarowe Skały
Zegarowe Skały

Zamek w Bydlinie

Następny przystanek podczas naszego wyjazdu na Szlak Orlich Gniazd rowerem to Zamek w Bydlinie. Dojeżdżamy do niego poruszając się prawie cały czas lasem. W jednym miejscu również po bardzo rozjeżdżonej i błotnistej drodze. Ewidentnie jeździły tędy jakieś ciężarówki. No cóż… trzeba mieć nadzieję, że po skończonych pracach ten fragment zostanie poprawiony, bo obecnie wygląda tragicznie. Zamku nie widać ze szlaku, ale kierują do niego tablice informacyjne znajdujące się zaraz przy drodze. Mówiąc szczerze nie specjalnie jest co zwiedzać. Z zamku po prostu niewiele zostało…

Szlak Orlich Gniazd rowerem. Zamek w Bydlinie
Zamek w Bydlinie
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Zamek w Bydlinie 2
Zamek w Bydlinie

Zamek w Rabsztynie

Z Bydlina do kolejnego zamku, który mieści się w Rabsztynie jest dość spory kawałek. Do przejechania mamy około 16 km, w większości leśnymi i polnymi drogami. To powoduje, że na miejsce docieramy późno i do tego dość mocno zmęczeni. Praktycznie większość podjazdów podprowadzaliśmy rowery. Eh… trzeba było wcześniej mocniej poćwiczyć.

Szlak Orlich Gniazd rowerem. Leśna droga przed Jaroszowcem
Leśna droga przed Jaroszowcem
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Wzgórze przy leśnej drodze, niedaleko przed zamkiem w Rabsztynie
Wzgórze przy leśnej drodze, niedaleko przed zamkiem w Rabsztynie

Zamek w Rabsztynie widać z drogi. Ruiny są naprawdę spore, więc ciężko ich nie zauważyć. Wstęp do zamku jest płatny. W weekend bilet normalny kosztuje 15 zł, a ulgowy 10 zł. W tygodniu ceny są trochę niższe. Niestety nie mieliśmy czasu na zwiedzanie zamku od środka, a szkoda, bo ponoć jest co oglądać. Jeśli interesują Cię ciekawostki, warto wiedzieć, że w zamku mieściła się niegdyś hodowla lwów. Zwierzęta były własnością Stefana Batorego. Ruiny zamku możemy zobaczyć w filmie “Karol. Człowiek, który został papieżem”.

Szlak Orlich Gniazd rowerem. Zamek w Rabsztynie 2
Zamek w Rabsztynie
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Zamek w Rabsztynie
Zamek w Rabsztynie

Olkusz

Z Rabsztyna do Olkusza szlak znów prowadzi bocznymi ścieżkami. My jednak trochę oszukaliśmy. Byliśmy już mocno zmęczeni, a do tego robiło się coraz później. Wybraliśmy więc najkrótszą możliwą trasę i zwykłą szosą skierowaliśmy się w stronę Olkusza, gdzie dojechaliśmy późnym popołudniem. Po dwóch dniach spędzonych w polach, lasach i małych miasteczkach, Olkusz był pierwszą większą miejscowością, którą odwiedziliśmy od wczoraj. Człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak szybko może odzwyczaić się od głośnych dźwięków miasta… W Olkuszu poczuliśmy już, że powoli zbliżamy się do końca. Chociaż w praktyce do przejechania mieliśmy jeszcze 50 km, to mimo wszystko byliśmy już blisko Krakowa, co pozytywnie wpływało na psychikę.

Szlak Orlich Gniazd rowerem. Olkusz
Olkusz
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Szlak za Olkuszem 2
Szlak za Olkuszem
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Szlak za Olkuszem
Szlak za Olkuszem

Krzeszowice

Wyjazd z Olkusza nie był najłatwiejszy ze względu na kiepskie oznaczenie trasy. Trochę się pogubiliśmy, ale dzięki nawigacji daliśmy radę. Początkowo droga znów prowadziła leśnymi i polnymi ścieżkami, ale potem było już tylko lepiej. Większa część szlaku wiodła po asfalcie i do tego z górki. Nawet nie wiem, kiedy pokonaliśmy te 20 km pomiędzy Olkuszem, a Krzeszowicami. Cięższy podjazd był w zasadzie tylko jeden, we wsi Paczółtowice. Potem znów z górki. Po drodze zrobiliśmy jeden przystanek, zatrzymując się w Czernej przy Źródle św. Eliasza zwanym również Źródłem Miłości. Legenda głosi, że kto napije się ze źródła i obejdzie je dookoła, znajdzie prawdziwą miłość.

Szlak Orlich Gniazd rowerem. W okolicach wsi Racławice koło Krzeszowic
W okolicach wsi Racławice koło Krzeszowic
Szlak Orlich Gniazd rowerem. W okolicach wsi Racławice
W okolicach wsi Racławice koło Krzeszowic
Szlak Orlich Gniazd rowerem. Źródło Św. Eliasza zwane również Źródłem Miłości
Źródło Św. Eliasza zwane również Źródłem Miłości
Szlak Orlich Gniazd rowerem. W Krzeszowicach po przejechaniu ponad 150 km
W Krzeszowicach po przejechaniu ponad 150 km

Szlak Orlich Gniazd rowerem – szczęśliwe zakończenie

Po dotarciu do Krzeszowic, praktycznie od razu ruszyliśmy w dalszą drogę do Krakowa. Planowaliśmy zatrzymać się jeszcze przy Zamku Tenczyn, ale nie mieliśmy już czasu. Noc nadchodziła dużymi krokami, więc jak najszybciej, nawet bez robienia zdjęć pędziliśmy do domu. Do mety dotarliśmy bardzo późno i ostatkiem sił, ale udało się. Nie jesteśmy z Andżeliką rowerowymi wyjadaczami, więc te ponad 181 km dało nam ostro w kość. Zmęczenie było ogromne, ale satysfakcja jeszcze większa 🙂 Gdybym jednak jeszcze raz miał planować wyjazd, to rozłożył bym go na 3 dni, tak aby móc lepiej zwiedzić wszystkie warte odwiedzin miejsca.

Komentarze

Dodaj komentarz