Starorobociański Wierch. Kończysty Wierch. Na szczycie Starorobociańskiego Wierchu

Jaki jest najwyższy szczyt Tatr Zachodnich? Oczywiście Bystra. A jeśli dodam, że muszą to być polskie Tatry Zachodnie? Sądzę, że z tą odpowiedzią, wielu z Was również nie miałoby problemu. Mowa o wznoszącym się na wysokość 2176 m Starorobociańskim Wierchu. W Tatrach Zachodnich wyższe są tylko słowackie szczyty Banówka 2178 m, Baraniec 2184 m, Raczkowa Czuba 2194 m i oczywiście wspomniana już wcześniej Bystra 2248 m.

Starorobociański Wierch

Starorobociański Wierch to szczyt graniczny, znajdujący się w głównej grani Tatr. Przeglądając mapy często możemy się spotkać z jego słowacką nazwą Klin. Polska nazwa pochodzi natomiast od znajdującej się kiedyś nieopodal kopalni Stara Robota i hali o tej samej nazwie.

Starorobociański Wierch. Kończysty Wierch. Przed nami Starorobociański Wierch

Słowackie plany

Jeszcze na chwilę chciałbym wrócić do wspomnianych przed chwilą Tatr Słowackich. Na Banówkę udało mi się wejść we wrześniu ubiegłego roku. Przejście całej grani Banówki wraz z Trzema Kopami i Rohaczami to cudowna wędrówka, ale bardzo wymagająca. Duża część szlaku prowadzi eksponowanym skalnym terenem i jest gęsto ubezpieczona. Niektórzy porównują ja nawet z Orlą Percią. Polecam, ale tylko osobom, które nie boją się “lufy” i zaliczyły już wcześniej kilka trudniejszych tatrzańskich szlaków.

Pozostałe najwyższe szczyty Tatr Zachodnich, mam natomiast nadzieję zdobyć jeszcze w tym sezonie. Na wszystkie wymienione wcześniej prowadzą znakowane szlaki turystyczne. Jeśli również planujecie w tym roku spędzić trochę czasu w Tatrach Słowackich, pamiętajcie, że obowiązujące w nich przepisy, różnią się od panujących na tatrzańskich szlakach w Polsce. Zainteresowanym tematem wędrówek po Tatrach Słowackich, polecam poradnik O czym warto pamiętać jadąc w tatry słowackie? (zobacz artykuł).

Nieudana próba

Na Starorobociański Wierch chciałem wejść już w ubiegłym roku. Dotarłem nawet na Trzydniowiański Wierch, ale trudne warunki, zmusiły mnie do odwrotu. Mgła była tak duża, że z Trzydniowiańskiego Wierchu nie widziałem Kończystego, który przecież znajduje się zaraz obok. Pora na ponowną próbę przyszła kilka dni temu. Tym razem nie tylko udało się zdobyć Starorobociański, ale także zaliczyć piękną widokowo wycieczkę po graniach i grzbietach Tatr Zachodnich.

Podejście na Trzydniowiański Wierch

Takie “widoki” mieliśmy podczas ostatniej próby…

Relacja

Trzydniowiański Wierch

Wędrówkę rozpoczynamy standardowo od przejścia Doliny Chochołowskiej. Na Trzydniowiański Wierch można wejść na dwa sposoby – przez Polanę Trzydniówkę lub Dolinę Jarząbczą. Pierwsza opcja jest krótsza, dlatego ją wybrałem. Józek Nyka w przewodniku “Tatry Polskie” poleca natomiast ładniejszą i trochę łatwiejszą wersję przez Dolinę Jarząbczą, a drogę przez Polanę Trzydniówkę określa uciążliwą i miejscami mylną. W praktyce obiema dotrzemy na wierzchołek Trzydniowiańskiego Wierchu, więc decyzję pozostawiam Wam. Faktem natomiast jest, że większa część drogi przez Polanę Trzydniówkę prowadzi lasem, a potem wysokimi kosówkami. Widoki otwierają się dopiero pod koniec.

Przy dobrej pogodzie, z Trzydniowiańskiego Wierchu zobaczymy piękną panoramę. Rzecz jasna nie tak świetną jak ze znacznie wyższego Starorobociańskiego Wierchu, ale jest czym nacieszyć oczy. Już podczas podejścia, patrząc na prawo widzimy szczyty Rakoń, Wołowiec i Rohacze, a spoglądając na lewo Kończysty i Starorobociański. Na zdjęciach możecie zobaczyć, że gdy podchodziliśmy pod Trzydniowiański, wierzchołek Starorobociańskiego był schowany w chmurach. Piękne widoki ze szczytu, na które bardzo liczyliśmy, stały więc pod znakiem zapytania. Na szczęście już po chwili chmury nie było 😉

Kończysty Wierch

Ze szczytu Trzydniowiańskiego Wierchu, ruszyliśmy zielonym szlakiem w kierunku głównej grani Tatr, na której leżą m.in. Kończysty Wierch i Starorobociański Wierch. Początkowo droga prowadzi po równym terenie. Dopiero pod koniec wznosi się dość stromo na szczyt Kończystego Wierchu. Pokonanie tego fragmentu zajmuje około godzinę, a wchodząc na szczyt, po raz pierwszy dzisiaj pokonujemy barierę 2000 m. Kończysty Wierch znajduje się dokładnie na wysokości 2002 m.

Nasz dzisiejszy główny cel to Starorobociański Wierch, więc po wyjściu na główną grań skręcamy w lewo. Warto natomiast wiedzieć, że równie ciekawa trasa znajduje się po prawej. Wybierając ją możemy wejść najpierw na Jarząbczy Wierch 2137 m, skąd z kolei dostaniemy się na Raczkową Czubę 2194 m (szlak zielony) lub na Wołowiec 2064 m (szlak czerwony).

Starorobociański Wierch

Pora na kulminacyjny punkt wyprawy, czyli najwyższy szczyt polskich Tatr Zachodnich. Tak jak w przypadku Kończystego, najbardziej męcząca jest końcówka podejścia. Może dlatego znajoma z którą wędrowałem, miała zwidy 😉 W pewnym momencie stanęła jak wryta i krzyknęła niedźwiedź! Sam się trochę zaaferowałem, bo faktycznie widać było jakieś zwierzę. Odległość była natomiast dość duża, więc nie widzieliśmy go dokładnie. Jeśli jednak miał to być niedźwiedź to jakiś… dziwny. Nogi chude, głowa mała… Przekonałem ją abyśmy podeszli kawałek wyżej i oczywiście okazało się, że żaden niedźwiedź, tylko kozica, a później nawet cztery 😉

Generalnie do tego momentu, na szlaku minęliśmy więcej kozic niż ludzi 🙂 Dopiero na szczycie Starorobociańskiego Wierchu spotkaliśmy większą liczbę turystów, którzy podchodzili od strony Siwej Przełęczy. Wiele osób zdobycie szczytu świętuje na przykład piwem. Ja stwierdziłem, że będę świętował obiadem. Podczas wycieczki testowałem liofilizaty Voyager (zobacz artykuł), więc zamiast bułki, na szczycie wciągałem kurczaka po normandzku 🙂

Przy dobrej pogodzie, ze szczytu Starorobociańskiego Wierchu rozciąga się przepiękna panorama. Zarówno na Tatry Zachodnie, jak i Tatry Wysokie.

Schodząc ze Starorobociańskiego Wierchu w stronę Siwej Przełęczy, bądźcie ostrożni. Zwłaszcza jeśli pogoda nie będzie najlepsza. Po lewej stronie, zbocze to w zasadzie urwisko, a szlak prowadzi zaraz obok niego.

Ornak

Pierwotnie z Siwej Przełęczy mieliśmy schodzić czarnym szlakiem bezpośrednio do Doliny Chochołowskiej. Znajoma próbowała mnie jednak przekonać, aby uderzyć tego dnia jeszcze na Bystrą. Nie jest daleko. Ze Starobociańskiego Wierchu, Bystrą widać jak na dłoni. Wystarczy zejść na Raczkową Przełęcz i potem za słowackimi oznaczeniami kierować się na Bystrą. Wyjście i powrót na przełęcz zapewne zajęłoby nam nie więcej niż 2,5 godziny. Wydawało mi się jednak, że to będzie już zbyt wiele. Tym bardziej, że czekał nas jeszcze powrót do Krakowa. Aby wilk był syty i owca cała, poszliśmy na kompromis i zamiast Bystrej wydłużyliśmy wycieczkę o Ornak. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Zamiast schodzić z Siwej Przełęczy od razu do doliny, ruszyliśmy granią, dzięki czemu, przez dodatkową godzinę mogliśmy się cieszyć pięknymi widokami, a do Krakowa wróciliśmy dokładnie gdy zaczynało się ściemniać.

Przejście grzbietu Ornaku zajmuje około godzinę. Znajduje się tutaj kilka szczytów, a najwyższy ma wysokość 1867 m i zbudowany jest ze skał. Przechodzimy przez niego górą. Miła odmiana od dotychczasowej wędrówki grzbietami. Schroniska na Hali Ornak z grzbietu nie widać, ale zobaczymy znajdujący się nieopodal Smreczyński Staw. Następnie czeka nas strome zejście, aż do Iwaniackiej Przełęczy. Gdy już do niej dotrzemy, można skręcić w prawo i skierować się do Schroniska na Hali Ornak, a potem przejść przez Dolinę Kościeliską. Można także iść w lewo w stronę Doliny Chochołowskiej. Auto zostawiliśmy właśnie w Chochołowskiej, więc wybór był w zasadzie jasny.

Przed nami już końcówka wycieczki, niestety bardzo marna widokowo. Duży fragment trasy przechodzi przez miejsca, gdzie prowadzona jest zrywka drzew. Oprócz tego miejsce przypomina bardzo smutną i jednocześnie bulwersującą sytuację, która miała miejsce w 2007 roku w Dolinie Iwaniackiej. Sześciu turystów utopiło w potoku młodego, zaledwie półtorarocznego niedźwiadka. W toku śledztwa turyści bronili się mówiąc, że działali w samoobronie. Prawda okazało się jednak inna, a turyści zostali przed sądem uznani za winnych.

Ponownie Dolina Chochołowska

Pod koniec droga łączy się ze szlakiem czarnym prowadzącym z Siwej Przełęczy przez Starorobociańską Rówień. Potem oba dochodzą do drogi przez Dolinę Chochołowską. Z tego miejsca dotarcie na parking trwa około 1,5 godziny. W 20 minut dojdziemy natomiast do Polany Huciska, skąd jeździ kolej Rakoń, czyli traktor przebrany za ciuchcie 😉 Za 5 zł kolejka zawiezie nas aż na parking. Osobiście staram się zawsze przejść ten fragment na nogach, ale jeśli ktoś będzie już bardzo zmęczony, jest to jakaś alternatywa.

Podsumowanie

Cała trasa zajmuje około 10 godzin, z czego ponad 3 godziny spędzimy na niewymagającej drodze przez Dolinę Chochołowską. Podczas wędrówki pokonamy około 24 km i solidne 1525 m przewyższenia. Poniżej zdjęcie trasy z serwisu mapa-turystyczna.pl. Klikając w nią, zostaniecie przeniesieni do mapy interaktywnej.

Mapa Starorobociański Wierch

źródło: mapa-turystyczna.pl

Komentarze