Już od dłuższego czasu chciałem przejść szlak przez Śnieżne Kotły. Chyba dlatego, że bardzo spodobała mi się nazwa tego miejsca. Jest surowa i nawet trochę groźna, a przez to obiecuje niezwykle ciekawą wędrówkę.

Szlak przez Śnieżne Kotły

Do niedawna było to dla mnie dość trudne zadanie pod względem logistyki, bo mieszkałem w Krakowie. Konieczność pokonania znacznej liczby kilometrów zniechęcała do wyjazdu tylko na weekend, a na dłuższy pobyt nie miałem czasu. Dlatego przekładałem przejście szlaku przez Śnieżne Kotły na bardziej odpowiednią chwilę, a wolne weekendy spędzałem częściej w Beskidach lub Tatrach.

I w końcu udało się! Ta bardziej odpowiednia chwila nadeszła na początku listopada, wraz z moją przeprowadzką do Wrocławia. Już w pierwszy weekend po przyjeździe do nowego miasta, zdecydowałem, że trzeba w końcu ruszyć cztery litery i zobaczyć to bardzo ciekawie zapowiadające się miejsce. Nie przeliczyłem się. Obietnica, którą składała nazwa Śnieżnych Kotłów została w pełni dotrzymana.

Położenie

Na początek kilka faktów. Śnieżne Kotły to nie nazwa szczytu, tylko dwóch kotłów polodowcowych. Oba leżą niedaleko Szklarskiej Poręby, w zachodniej części Karkonoszy. Mieszczą się pomiędzy szczytami Wielki Szyszak i Łabski Szczyt. Bardziej na zachód znajduje się Mały Śnieżny Kocioł, a na wschód Duży Śnieżny Kocioł. Oba oddziela od siebie skalista grzęda. Głębokość Małego Śnieżnego Kotła to ~300 metrów, a wysokość ścian to ~100 metrów. Z kolei głębokość Wielkiego Śnieżnego Kotła wynosi ~250 m, a wysokość ścian osiąga ~150 metrów. W najwyższym punkcie Śnieżne Kotły wznoszą się na ~1490 metrów n.p.m. Na dnie Wielkiego Śnieżnego Kotła znajdują się niewielkie Śnieżne Stawki.

Nad Śnieżnymi Kotłami góruje telewizyjna stacja przekaźnikowa, z której nadawane są kanały DVB-T, czyli Naziemnej Telewizji Cyfrowej. Stacja to bardzo dobry punkt orientacyjny, ale jest zamknięta, więc niestety nie może służyć jako schronienie. W razie niepogody, najbliżej Śnieżnych Kotłów dach nad głową znajdziemy w polskim Schronisku Pod Łabskim Szczytem lub w czeskim Labská bouda.

Śnieżne Kotły to wspaniały punkt widokowy, z którego można podziwiać nie tylko Karkonosze, ale także Góry Izerskie, Gór Kaczawskie, Rudawy Janowickie i Kotlinę Jeleniogórską. A jeśli mamy szczęście i bardzo dobrą pogodę, to nawet Ślężę na Przedgórzu Sudeckim. Ze względu na swoją budowę, kotły są także celem wyjść wspinaczkowych.  To w zasadzie jedyne miejsce w Polsce poza Tatrami, gdzie można powspinać się zimą w warunkach wysokogórskich. Na Śnieżnych Kotłach, swoje wspinaczkowe umiejętności szlifowały takie sławy polskiego himalaizmu jak Krzysztof Wielicki, czy Wanda Rutkiewicz.

Propozycja trasy

Przejście najlepiej rozpocząć z okolic Szklarskiej Poręby, chociaż oczywiście można wystartować także z innego miejsca. Wszystko zależy od naszego planu i lokalizacji, które chcemy odwiedzić. Dla mnie priorytetem był Wodospad Kamieńczyka, Szrenica i właśnie Śnieżne Kotły, więc Szklarska Poręba była najlepszym wyborem. Poniżej mapy proponowanych tras dla okresu letniego i zimowego. Główna różnica to droga powrotna, ale o tym szerzej pod koniec wpisu.

Szlak przez Śnieżne Kotły Szrenica Wodospad Kamieńczyka. Mapa proponowanej trasy

Propozycja trasy letniej

Śnieżne Kotły. Mapa proponowanej trasy zima

Propozycja trasy zimowej

Szlak czerwony który prowadzi najpierw nad Wodospad Kamieńczyka, zaczyna się kawałek za Szklarską Porębą, przy drodze krajowej nr 3. Znajduje się tam zarówno parking płatny, jak i bezpłatny. Ten darmowy zlokalizowano po prawej stronie drogi, jadąc od strony Szklarskiej. W zasadzie nie tylko wodospad, ale wszystkie miejsca, które chciałem zobaczyć znajdują się przy znakowanym na czerwono Głównym Szlaku Sudeckim, więc orientacyjne cała trasa jest dość prosta. Startujemy z parkingu i szeroką ścieżką podchodzimy najpierw pod Wodospad Kamieńczyka, gdzie docieramy po około 40 minutach marszu.

Wodospad Kamieńczyka

Wodospad Kamieńczyka to miejsce, które poleciła mi znajoma ze społeczności Górsko na Facebooku i niegdyś moja szefowa. Prywatnie zakochana w Karkonoszach, więc musiałem go zobaczyć 🙂

Wysokość wodospadu wynosi 27 m, co sprawia, że jest to najwyższy wodospad w polskich Sudetach. Woda spada trzema kaskadami, a za środkową znajduje się sztucznie wykuta grota. Poniżej wodospadu mieści się Wąwóz Kamieńczyka, z którego najlepiej widać cały wodospad. Pewnie dlatego wejście jest płatne, ale na szczęście nie dużo. Bilet jednorazowy normalny kosztuje 6 zł, a ulgowy 3 zł. Na teren kanionu można wejść codziennie od godziny 9 do 17. W ramach opłaty za wejście, przy kasie otrzymamy kask ochronny, którego nie należy ściągać z głowy przez cały czas pobytu w kanionie.

Jako ciekawostkę warto wiedzieć, że na terenie Wąwozu Kamieńczyka, nakręcono kilka scen „Opowieści z Narnii”, w reżyserii Andrew Adamsona. Sceny do produkcji z tej serii, realizowano także w znajdującym się nieopodal czeskim Skalnym Mieście Adršpach. Więcej możecie o tym przeczytać w artykule Skalne miasto Adršpach. Musisz je zobaczyć!, który niedawno pojawił się na Górsko. Zaraz obok wodospadu mieści się Schronisko Kamieńczyk, w którym w razie potrzeby możecie uzupełnić zapasy lub załatwić potrzebę przed dalszą drogą.

Szrenica

Spod Wodospadu Kamieńczyka idziemy dalej czerwonym szlakiem. Droga jest szeroka i wygodna, ale dość męcząca bo cały czas prowadzi pod górę. Na odcinku 2,5 km pokonamy około 350 m przewyższenia, więc można się trochę spocić. Do tego duża część trasy biegnie lasem, zatem z widokami nie ma rewelacji. Na końcu tego niezbyt ciekawego fragmentu, czeka nas natomiast ciepłe i przyjazne miejsce, idealne na chwilę odpoczynku, czyli Schronisko na Hali Szrenickiej.

Po przerwie można ruszać dalej. Trasa nadal biegnie czerwonym szlakiem i od południa obchodzi wierzchołek Szrenicy, a potem wiedzie Drogą Przyjaźni Polsko-Czeskiej. Po drodze mijamy ciekawe formacje skalne Trzy Świnki i Twarożnik. Latem wierzchołek Szrenicy można także obejść od północy, zmieniając na chwilę szlak na zielony. Zimą ten szlak jest natomiast zamykany, a na północnym zboczu góry królują narciarze korzystający z tras ośrodka SkiArena Szrenica.

Wróćmy natomiast na czerwony szlak, który teraz prowadzi głównym grzbietem Karkonoszy. Droga jest przyjemna i niezbyt wymagająca kondycyjnie. Biegnie po raczej płaskim terenie, bez większych podejść. Mijamy Łabski Szczyt (1471 m), który po Śnieżce (1602 m) i Wielkim Szyszaku (1509 m) jest trzecim najwyższym wierzchołkiem w polskich Karkonoszach. O ile początek trasy był jesienny, tak teraz droga wiedzie w warunkach zbliżonych do zimowych. Śnieg przykrył już część grzbietu, a wiatr chce nas zdmuchnąć z grani. W nagrodę możemy natomiast podziwiać zjawisko inwersji i może chmur, które osiadły nisko po czeskiej stronie granicy. Po około 3 – 3,5 h od wyjścia z parkingu docieramy do głównego celu naszej wędrówki, czyli na Śnieżne Kotły.

Śnieżne Kotły

Zdjęcie ze ścianą kotła i stacją przekaźnikową w tle, to obowiązkowy element tej wędrówki 🙂 Potem podziwiamy widoki, spoglądamy w przepaściste zbocza kotłów i… mocny wiatr zachęca nas do jak najszybszego powrotu.

Latem i jesienią powrót można zaplanować cofając się kawałek do żółtego szlaku i schodząc nim prosto do Schroniska Pod Łabskim Szczytem. Można także wydłużyć trochę wędrówkę, idąc dalej czerwonym szlakiem w stronę Wielkiego Szyszaka. Następnie schodząc w lewo na niebieski i potem zielony szlak, przejść obok Śnieżnych Stawków, docierając docelowo do tego samego schroniska.

Aby dostać się na parking, ze schroniska schodzimy dalej żółtym, potem zielonym i na końcu czerwonym szlakiem. Zimą te trasy bywają natomiast często zamykane ze względu na zagrożenie lawinowe. Powrót najlepiej więc zaplanować po prostu cofając się po swoich śladach na Halę Szrenicką i dalej czerwonym szlakiem do Szklarskiej Poręby.

Na koniec

Trasa, którą wyżej proponuję to jednodniowa wycieczka. W zimowych miesiącach warto zacząć ją z samego rana, aby nie złapał Was zmrok. Można ją także wydłuż planując nocleg w jednym z licznych polskich lub czeskich schronisk i skończyć wędrówkę np. w Karpaczu.

Wędrując zimą pamiętajcie natomiast, że o tej porze roku Karkonoski Park Narodowy, często zamyka szlaki ze względu na zagrożenie lawinowe, o czym wspinałem kawałek wyżej. Tej informacji nie ma na wielu mapach. Korzystając więc z popularnych map lub serwisów mapowych online, warto później zweryfikować czy planowane przez nas przejście będzie możliwe, konfrontując je z aktualnościami zamieszczanymi przez KPN na ich stronie internetowej kpnmab.pl.

Karkonoskie szlaki zamykane w sezonie zimowym i ich obejścia

źródło: kpnmab.pl

Polecam

Polecam także inne artykuły z sudeckich szlaków:

Komentarze