Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Wielki Staw Hińczowy i Koprowy Wierch

Najpopularniejsze miejsce po polskiej stronie Tatr? Myślę, że wszyscy możemy się zgodzić, iż pod tym kątem Morskie Oko bije wszystkie rekordy. Nawet w osławionych kolejkach do kolejki na Kasprowy czy też przed kopułą szczytową Giewontu nie ma tylu turystów, ile codziennie odwiedza najpopularniejsze górskie jezioro w Polsce. Nie o Morskim Oku będzie jednak ten artykuł, a o Mięguszowieckiej Przełęczy pod Chłopkiem, która wraz z innymi Mięguszowieckimi Szczytami wznosi się dumnie nad taflą Morskiego Oka.

Mięguszowieckie Szczyty i szlak na Przełęcz pod Chłopkiem

Mięguszowieckie Szczyty to dla zwykłego turysty jedno z bardziej niedostępnych miejsc w Tatrach Polskich. Na żaden ze szczytów nie prowadzi znakowany szlak turystyczny. Można je zdobyć tylko drogami taternickimi. Zasmakować w Mięguszach możemy natomiast wchodząc na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. To właśnie szlak na Przełęcz pod Chłopkiem będzie tematem głównym tego wpisu. Zapraszam 🙂

Najpierw Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami

Przygotowani? Pogoda sprawdzona? Czas więc wyruszyć na szlak! Najpierw musimy się dostać nad Morskie Oko. Po zaparkowaniu samochodu na parkingu na Palenicy Białczańskiej, wyruszamy asfaltową drogą w górę. Ten fragment trasy, znają chyba wszyscy, więc go pominę. Czary mary i teleportujemy się w okolice Schroniska PTTK Morskie Oko 😉 Latem już w godzinach porannych robi się tutaj tłoczno. Nie zwlekając, od razu kierujemy się zatem w mniej oblegane tereny. Najpierw obchodzimy Morskie Oko. Musimy się dostać nad Czarny Staw pod Rysami. Najszybsza droga wiedzie lewą stroną jeziora.

Po około 20 minutach docieramy do skrzyżowania, gdzie zgodnie ze szlakowskazem skręcamy w lewo i stromym podejściem zmierzamy w stronę Czarnego Stawu. Mniej więcej w połowie drogi, warto przystanąć na chwilę i popatrzeć w lewo na wodospad Czarnostawiańska Siklawa. O końcu podejścia nad Czarny Staw, będzie świadczyć wyłaniający się krzyż, który znajduje się tutaj od XIX wieku. Do tej pory poruszaliśmy się czerwonym szlakiem. Dalej prowadzi on na Rysy. Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem jest natomiast znakowany na zielono.

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Morskie Oko

Morskie Oko

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Czarny Staw pod Rysami

Czarny Staw pod Rysami

Potem Kazalnica

Skręcamy więc w prawo i szlakiem pniemy się ku górze. Po około 20-30 minutach warto obejrzeć się za siebie i nacieszyć oczy widokiem na Czarny Staw i Morskie Oko. Oba stawy lepiej wyglądają tylko ze szlaku na Rysy. Dalej trasa prowadzi pod północną ścianą Kazalnicy. Z góry mogą spadać kamienie, więc ten fragment warto pokonać możliwie jak najszybciej i bez zbędnych przystanków. Zwłaszcza jeśli nie macie na głowie kasku. Następnie przechodzimy przez ciekawy skalisty żleb z wodą i wchodzimy na dno Kotła Mięguszowieckiego, czyli do tzw. Bańdziocha. Stąd już dobrze widać nasz cel, czyli Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem. W kotle, bezpośrednio pod przełęczą znajduje się płat wiecznego śniegu. Podobny widać także na szlaku na Rysy. Oba już niestety dość mocno się kurczą i możliwe, że w najbliższych latach po prostu znikną…

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Morskie Oko i Czarny Staw na jednym planie. Lepiej wyglądają tylko ze szlaku na Rysy

Morskie Oko i Czarny Staw na jednym planie. Lepiej wyglądają tylko ze szlaku na Rysy

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Szlak prowadzi pod północną ścianą Kazalnicy

Szlak prowadzi pod północną ścianą Kazalnicy

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Żlebik z wodą

Żlebik z wodą

Burza

Teraz powinniśmy iść w lewo i rozpocząć końcowe podejście na Kazalnicę. Ze szlaku zgoniła nas jednak burza. Na szczęście i tak mieliśmy spędzić cały weekend w Tatrach, więc po prostu grzecznie cofnęliśmy się do schroniska, z planem ponownej próby wejścia na przełęcz w niedzielę. Zakładaliśmy, że czeka nas nocleg na glebie. W końcu weekend, środek lata i Morskie Oko. Wolny pokój? Niemożliwe… A jednak! Okazało się, że akurat ktoś anulował swoją rezerwację i zamiast męczyć się na podłodze, trafił nam się czteroosobowy pokój. Kto by się spodziewał 🙂 Następnego dnia wyruszyliśmy skoro świt. Najpierw oczywiście musieliśmy pokonać ten sam fragment co wczoraj. Aby nie pisać dwa razy o tym samym, znów skorzystam z opcji teleportacji 😉

Kazalnica – podejście numer dwa

Ponownie jesteśmy w Kotle Mięguszowieckim i powoli zmierzamy ku wierzchołkowi Kazalnicy. Dzisiaj też niektóre prognozy twierdzą, że popołudniu będzie burza, ale mamy bezpieczny zapas. Do tej pory szlak był prosty. Ot zwykłe podejście po kamieniach. Męczące, ale nie sprawiające większych trudności. Dopiero wejście na Kazalnicę zmusza nas do użycia rąk. Jest stromo i praktycznie brak sztucznych ubezpieczeń. Ukształtowanie terenu pozwala jednak łatwo odnajdywać stopnie i chwyty. Nie chciałbym się natomiast tutaj znaleźć po deszczu… Po około 2 godzinach od brzegu Czarnego Stawu wchodzimy na Kazalnicę. Jest to jedno z niewielu płaskich trawiastych miejsc na szlaku, więc w drodze powrotnej, skorzystamy z okazji, aby się na chwilę rozłożyć i odpocząć.

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Podejście na Kazalnicę

Podejście na Kazalnicę

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Podejście na Kazalnicę

Podejście na Kazalnicę

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Podejście na Kazalnicę

Podejście na Kazalnicę

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Kazalnica

Kazalnica

Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem

Na przełęcz już niedaleko, więc wspinamy się coraz wyżej. Brak dogodnych miejsc do załatwienia potrzeby, sprawia, że na tym fragmencie dość często można wyczuć nieprzyjemny zapach moczu. Do dalszej wspinaczki często trzeba będzie użyć rąk, więc róbcie to ostrożnie, żeby mówiąc wprost nie wsadzić ręki w czyjeś siki…

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Końcowe podejście na Przełęcz pod Chłopkiem

Końcowe podejście na Przełęcz pod Chłopkiem

Po około 3-3,5h od wyjścia ze schroniska docieramy na Przełęcz pod Chłopkiem. O końcu znakowanego szlaku świadczy zielone kółko na skale. Zarówno na lewo, jak i na prawo widać wydeptane ścieżki. To ślady po osobach zmierzających na Mięguszowiecki Szczyt Czarny (lewo) oraz Mięguszowiecki Szczyt Pośredni i Mięguszowiecki Szczyt Wielki (prawo). Wszystkie są natomiast dostępne tylko drogami taternickimi. Dla mnie zatem Przełęcz pod Chłopkiem jest finałem dzisiejszej wędrówki. Cieszę oczy pięknym widokiem zarówno na stronę Polską, jak i Słowacką. Po stronie naszych sąsiadów widać Wielki Staw Hińczowy – największe i najgłębsze jezioro w Tatrach Słowackich. Jak na dłoni zobaczymy także Koprowy Wierch i prowadzącą na niego ścieżkę. Ahh piękny widok 🙂

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Koniec szlaku oznaczony jest zielonym kołem. W tle Mięguszowiecki Szczyt Pośredni

Koniec szlaku oznaczony jest zielonym kołem. W tle Mięguszowiecki Szczyt Pośredni

Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem. Wielki Staw Hińczowy i Koprowy Wierch

Wielki Staw Hińczowy i Koprowy Wierch

Po chwili odpoczynku wracamy po swoich śladach. Kiedyś można było też zejść na stronę słowacką, ale obecnie szlak do Doliny Hińczowej jest zamknięty, a schodzenie nim niebezpieczne. Zawracamy więc i kierujemy się najpierw na Kazalnicę, potem Czarny Staw pod Rysami. Docieramy do Morskiego Oka, skąd przeganiają nas tłumy. I tym razem złapała nas burza, ale już podczas zejścia drogą w kierunku Palenicy Białczańskiej. Cały szlak na Przełęcz pod Chłopkiem miał nam zająć tylko jeden dzień. Skończyło się na dwóch próbach i całym weekendzie, ale to już tylko nasza wina, bo w sobotę mogliśmy wyjść wcześniej. A zresztą i tak było pięknie. Jak ja kocham te góry! 🙂

Bezpieczeństwo

Na koniec kilka słów o bezpieczeństwie. Szlak na Przełęcz pod Chłopkiem to jeden z trudniejszych szlaków turystycznych po polskiej stronie Tatr. Według serwisu natatry.pl poziom trudności trasy to 4, w 5 stopniowej skali. Wyżej oceniana jest tylko Orla Perć. Niebezpiecznie jest zwłaszcza po deszczu. Skały robią się wówczas bardzo śliskie. Najlepiej więc, jeśli na szlak na Przełęcz pod Chłopkiem wybierzemy się, gdy będzie sucho, a w prognozach nie będzie opadów. Warto także wcześniej zdobyć trochę doświadczenia w Tatrach Wysokich wchodząc np. na Rysy i Kościelec.

Istnieje również ryzyko, że z góry spadnie nam na głowę kamień, więc gorąco zachęcam do zabrania ze sobą kasku. Za wyjątkiem kilku klamer, na trasie prawie nie ma sztucznych ułatwień. W miejscach o większej stromiźnie pamiętajcie zatem o bardzo istotnej we wspinaczce zasadzie 3 punktów podparcia.

Wspominam o zasadach bezpieczeństwa, bo Przełęcz pod Chłopkiem była świadkiem wielu wypadków. Pisze o nich Michał Jagiełło w książce „Wołanie w górach” (więcej o książce). Szczególnie spodobało mi się jedno opowiadanie, bo uzmysławia, że jeśli wychodząc w góry zapomnimy tego co najważniejsze, czyli własnej głowy, to czasami możemy liczyć już tylko na szczęście. A ze szczęściem jest tak, że czasami je mamy, a czasami nie. W górach lepiej na nie, nie liczyć…

[…] O godzinie 5.00 taternicy i ratownicy wystartowali z biwaku. Po wyjściu na Przełęcz pod Chłopkiem, z zastosowaniem pełnej asekuracji, zaczęli schodzić wyśnieżonym kominem po śladach turysty. Dotarli do niego, związali liną i wyciągnęli na przełęcz. Nawet z przymrużeniem oka, opisujący to Bernadzikiewicz uderzył w poważny ton:

Po kilku minutach wyciągam umrzyka na moje stanowisko. Dyszy ciężko, wygląda okropnie. Widziałem kiedyś twarz więźnia, który przez lata nie oglądał słońca. Człowiek, który stał przede mną, robił podobne wrażenie. Jakaś zielona bladość, zapadnięte i błędne oczy.
– Ależ pan ma szczęście! Na tej drodze 90 ludzi na 100 by się zabiło. A pan jest zdrów i cały.
– O nie – odpowiada umrzyk – zadrapałem się w palec.
Patrzę na niego podejrzliwie, ale nie, ten człowiek mówi całkiem poważnie. [1]

Polecam także

Polecam również inne tatrzańskie artykuły:

Przypisy

[1] M. Jagiełło, Woładnie w górach, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2012, s. 483

Komentarze