Śmiech na linie

Śmiech to zdrowie. Wiadomo. Czy również podczas wspinaczki? Wtedy chyba lepiej zachować powagę, a śmiać się później w bezpiecznym miejscu, gdy przywołamy wspomnienia. Ivan Bajo, autor „Śmiechu na linie” takich wspomnień ma mnóstwo i szczodrze dzieli się nimi w swoich opowiadaniach. Jest jednak pewne ale…

Dla taterników

Nie jestem taternikiem. Miałem więc wątpliwości, czy pisanie recenzji książki, która w większości właśnie taternictwa dotyczy jest najlepszym pomysłem… Zastanawiałem się nad tym przez długi czas, jednocześnie obawiając się, że mój wpis może okazać się krzywdzący. Dlaczego? Bo niestety, za wyjątkiem kilku opowiadań, książka nie przypadła mi do gustu. Może właśnie dlatego, że nie jestem taternikiem? Owszem mam za sobą kilka wspinaczek w skałach i wiele kilometrów szlaków turystycznych w nogach. Nigdy jednak nie wisiałem pod przewieszką, „dojrzewając” do lotu i wiedząc przy tym, że moja asekuracja to hak, który nie siadł najlepiej. Nigdy nie musiałem biwakować w ścianie i do tej pory, nigdy w górach nie bałem się o swoje zdrowie. W końcu postanowiłem, że napiszę recenzję ale zrobię to ostrożnie i z punktu widzenia turysty górskiego. 

Ivan Bajo „Śmiech na linie”

Książka „Śmiech na linie” to zbiór opowiadań, autorstwa Ivana Bajo. Słowackiego wspinacza, rysownika i publicysty. Zainspirowany taternickimi przygodami, zaczął tworzyć humorystyczne opowiadania i rysunki, ku uciesze innych taterników, którzy byli jego pierwszymi odbiorcami. Później twórczość w postaci kolejnych opowiadań, zaczęła trafiać do czasopism, by na końcu przerodzić się w „Śmiech na linie”. Książka doczekała się kilku wydań i pomimo tego, że niektóre opowiadania mają już kilkadziesiąt lat, nadal bawią rzesze wspinaczy. Czy bawią też innych? To już kwestia indywidualna. Owszem w przypadku niektórych opowiadań, na moich ustach pojawił się uśmiech. Głównie były to jednak historie, które nie dotyczyły taternictwa – w książce jest ich kilka. Wtedy zacząłem się zastanawiać, czy moja ocena publikacji, nie wynika właśnie z braku taternickich przeżyć? Postanowiłem więc i wziąłem to sobie za punkt honoru, że w niedalekiej przyszłości poćwiczę wspinaczkę i spróbuję przejść kilka taternickich dróg. Wtedy jeszcze raz wezmę książkę do ręki i sprawdzę, czy tym razem uśmiech częściej zagości na mojej twarzy. Nie da się bowiem ukryć, że skoro książka doczekała się kilku wydań i jest na rynku już kilkadziesiąt lat, to musi być dobra…

Co znajdziemy w książce?

Jak wspominałem najwięcej historii dotyczy przejść taternickich. Znajdą się jednak również opowiadania z trekkingu, górskich schronisk,  biegania, czy nawet grzybobrania. Wszystkie historie napisane są w sposób humorystyczny. Niektóre aż za bardzo. Chwilami nie wiedziałem, które fragmenty są prawdziwe, a które totalnie zmyślone. To chyba przeszkadzało mi w lekturze najbardziej. Oczywiście w książce były też opowiadania, które mnie wciągnęły i czytałem je z przyjemnością. Stąd też moje mieszane uczucia.

Najbardziej do gustu przypadła mi chyba historia dotycząca właśnie trekkingu, a konkretnie Trnawskiej Stówki (100 km wędrówka z Bratysławy do Brezovej pod Bradlom. Trasę trzeba pokonać w 24h – przyp. red.). Przypomniałem sobie od razu wędrówki po Beskidach. I być może właśnie w tym tkwi klucz do pełnego zrozumienia książki. Najpierw musimy coś przeżyć, żeby później móc się z tego śmiać…

Przy każdym opowiadaniu widnieje data. Możemy więc zobaczyć pewien przekrój twórczości autora. Podczas lektury obejrzymy również wiele rysunków w formie karykatur. 

Na koniec

Jeśli dotarliście do tego fragmentu recenzji, to być może zauważyliście, iż pomimo stwierdzenia wyżej, że książka nie przypadła mi specjalnie do gustu, to piszę o niej raczej ciepło i pozytywnie. Może dlatego, że kocham Tatry i gdy tylko o nich pomyśle, robi mi się cieplej na sercu? A może dlatego, że książka jest po prostu inna niż wszystkie? Sam nie wiem… Wiem natomiast na pewno, że choć lektura była dziwna, to na swój sposób również ciekawa… 🙂

Gdzie kupić

Książkę wydało Wydawnictwo Stapis, które posiada bogatą ofertę tytułów górskich. „Śmiech na linie” oraz wiele innych książek można nabyć na ich stronie stapis.com.pl. Dodatkowo poszukałem w sieci najtańszych ofert. Tytuł znalazłem już w cenie ~25 zł w księgarniach Bonito, Mestro i dobre-ksiazki.pl. Pełne porównanie znajdziecie na Ceneo.pl (zobacz)

Polecam

Polecam także recenzje innych książek:

Komentarze