Przełom Hornadu. Na ścieżce znajdują się liczne, zawieszone nad lustrem Hornadu kładki

Przełom Hornadu to jedno z najpopularniejszych miejsc w Parku Narodowym Słowacki Raj. Trasa choć ciekawa i malownicza, to jednak wymagająca. Od kąpieli w Hornadzie, nie raz dzielą nas tylko centymetry. 

Przełom Hornadu

Pierwsze przejście przez Przełom Hornadu datowane jest na 1906 rok. Udało się je jednak zrealizować tylko dlatego, że rzeka była wówczas skuta lodem. Szlak w formie zbliżonej do obecnego jest dostępny od 1974 roku. Ścieżka powstała z inicjatywy Horskej služby i głównie rękami jej ratowników. Z tego też względu, jej nazwa to Chodník Horskej služby (pol. Ścieżka Ratowników Górskich).

Przełom Hornadu. Chodník Horskej služby

Chodník Horskej služby

Stupaczki, łańcuchy i inne liczne ubezpieczenia

Obecnie na szlaku znajduję się aż 7 żelaznych mostów, 324 m łańcuchów, 140 stupaczek (metalowe stopnie montowane w eksponowanych miejscach), 15 klamer i 65 m drewnianych kładek. Te liczby robią wrażenie, prawda? Dość powiedzieć, że mniej sztucznych ubezpieczeń znajduje się po polskiej stronie szlaku na Rysy… W praktyce jednak, duża część ułatwień została w Słowackim Raju zamontowana na wyrost, a z konserwacją jest różnie. Obluzowane mocowania łańcuchów czy spróchniałe drewniane kładki widziałem dość często. Moja pierwsza rada na tym szlaku to zatem, nie ufać do końca zamontowanych ubezpieczeniom i wspomagać się nimi, gdy jest to konieczne.

Przełom Hornadu. Nad Večným dažďom

Weekend w Słowackim Raju

W poprzednim artykule (zobacz) pisałem, że nocowaliśmy w Autocampingu Podlesok. Pomimo stosunkowo wysokiej ceny (15,5 euro za namiot, 2 osoby i parking + 1 euro za prysznic dla 2 osób + 3 euro za parking następnego dnia), camping ma świetną lokalizację. Innym miejscem w którym można przenocować jest znajdujący się bliżej Przełomu Hornadu, ale dalej od Wąwozu Suchá Belá Turisticky Raj. Nie ma jednak pola namiotowego. Nocować można w pokojach lub domkach.

Słowacki Raj. Autocamping Podlesok

Autocamping Podlesok

Zanim przejdę do relacji z przejścia przez Przełom Hornadu, chciałbym jeszcze na chwilę wrócić do dnia poprzedniego, kiedy to zwiedzaliśmy wąwóz Suchá Belá i Kláštorisko (zobacz relację). Tłok na szlaku, upał i duża wilgotność powietrza dały nam w kość. Dość szybko położyliśmy się więc spać i szczerze mówiąc, rano wcale nie chciało mi się wychodzić ze śpiwora. Zmusiłem się jednak, w czym pomogła mi coraz wyższa temperatura w namiocie. Pomimo, że zastosowano w nim technologię Fresh & Black, przez co nagrzewał się wolniej niż inne namioty, w końcu musieliśmy trochę przewietrzyć. Pierwsze co mnie uderzyło po wyjściu na zewnątrz, to niestety znów gorąc, straszna duchota i praktycznie zero wiatru…

Nie lubię wędrować w takim klimacie, bo zaraz jestem cały mokry. Trzeba jednak grać takimi kartami, jakie się ma. Zrobiłem więc śniadanie, wywlekłem Andżelikę z namiotu i zaczęliśmy się powoli zbierać do wyjścia. Pierwotnie planowałem rozpocząć wędrówkę bardzo wcześnie rano, aby uniknąć tłumów z którymi mieliśmy do czynienia w sobotę, ale wymeldować mogliśmy się dopiero o 8 rano. Na szlak wyruszyliśmy więc później niż zakładałem, ale na szczęście nadal za wcześnie dla większości turystów. Pomimo więc tego, że szlak jest bardzo popularny, przez połowę dnia spotykaliśmy na nim tylko pojedynczych turystów.   

Propozycja trasy |Relacja

Podlesok – Hrdlo Hornádu – Chodník Horskej služby przez Przełom Hornadu (niebieski szlak) – Pod Tomašovským výhľadom – grzbiet Przełomu Hornadu (żółty szlak) – Hrdlo Hornádu – Podlesok

Mapa trasy Przełom Hornadu

źródło: mapy.cz; trasa: Podlesok – Przełom Hornadu (niebieski szlak) – Pod Tomašovským výhľadom – Przełomu Hornadu (żółty szlak) – Podlesok

Hrdlo Hornádu

Aby dotrzeć na szlak przez Przełom Hornadu, będąc w Podlesoku musimy kierować się na Hrdlo Hornádu. Dojdziemy tam niebieskim szlakiem, który początkowo wiedzie asfaltem. Po przejściu około 500 m, obróćcie się i zerknijcie za siebie. Przy dobrej widoczności, zaskoczy Was piękny widok Tatr. Idąc dalej przechodzimy obok domków wspomnianego wcześniej ośrodka Turisticky Raj, a zaraz za nim skręcamy w lewo na niewielką ścieżką, która po chwili doprowadzi nas na początek Przełomu Hornadu. Na drugą stronę rzeki, gdzie znajduje się Chodník Horskej služby przechodzimy przez most. Po jego przejściu, zaraz po lewej zobaczycie kasę biletową. Wejście na teren Parku Narodowego Słowacki Raj kosztuje 1,5 Euro za osobę. Po prawej będzie natomiast zaczynał się szlak. Pomimo tego, że miejscami na ścieżce robi się bardzo ciasno, jest on dwukierunkowy.

Chodník Horskej služby

Praktycznie od razu trasa wprowadza na metalowy pomost, ale serce zabije nam szybciej dopiero przechodząc przez stupaczki pod Zieloną Górą (słow. stúpačky pod Zelenou horou). Trzeba się przyzwyczaić, bo tego typu miejsc miniemy jeszcze sporo. Po około godzinie dotrzemy do pierwszego metalowego mostu, który przeprowadzi nas na prawy brzeg rzeki. Mostów jest kilka. Przechodząc przez nie, należy pamiętać, że na każdym jednocześnie może się znajdować maksymalnie 5 osób.

Będąc po prawej stronie rzeki, szukajcie tabliczki pamiątkowej. Mijając ją, znajdziecie się w miejscu, gdzie w 2015 roku wydarzyła się katastrofa lotnicza z udziałem śmigłowca ratunkowego. Lecąc na pomoc 10-letniemu chłopcu, śmigłowiec zahaczył o linie wysokiego napięcia. Runął z wysokości około 50 metrów i stanął w płomieniach. W wypadku życie straciło 4 ratowników – wszyscy będący na pokładzie 🙁

Po około 1:30 h od wyjścia z Podlesoka dotrzemy do kolejnego mostu i jednocześnie rozdroża. Od niebieskiego szlaku oddziela się tutaj ścieżka, którą można dotrzeć do Kláštoriska. Dzisiaj nasz cel jest inny, więc nie schodząc ze ścieżki Horskej služby, przechodzimy mostem znów na lewy brzeg rzeki. Kawałek za nim nasze serce znów będzie mogło zabić szybciej, ze względu na kolejne stupaczki zwisające wysoko nad taflą Hornadu. 

Najbliższe miejsce w którym można wygodnie odpocząć to Letanovský mlyn. Nazwa polany pochodzi od młyna wodnego, który niegdyś się tutaj znajdował. Spłonął wiele lat temu, ale nazwa pozostała. Na polanę można dojechać samochodem. Znajduje się tutaj bufet i domki z kwaterami dla turystów. Letanovský mlyn to także miejsce, gdzie Chodník Horskej služby przecina się z dwoma innymi szlakami – żółtym, który prowadzi grzbietem Przełomu Hornadu (będziemy nim wracać) oraz czerwonym, którym można dojść do Kláštoriska. My oczywiście idziemy dalej szlakiem niebieskim, by po około 3-4 h od wyjścia z Podlesoka dotrzeć do tabliczki Pod Tomašovským výhľadom.

W lewo na zielony szlak

W tym miejscu zmieniamy kierunek. Skręcamy w lewo na zielony szlak i dość stromym podejściem wdrapujemy się coraz wyżej. Zielony szlak na którym jesteśmy, za chwilę skręci w prawo na szczyt Tomašovský výhľad. Jeśli macie siły i ochotę możecie na niego wyjść. My od razu poszliśmy prosto, zmieniając jednocześnie szlak z zielonego na znakowany na żółto. Dotrzemy nim do dużej polany z pięknym widokiem na Tatry. Patrząc na lewo zobaczycie altanę z ławkami w której można odpocząć.

Powrót grzbietem Przełomu Hornadu

Na polanie znakowanie szlaku może być mylące. Nie ma drogowskazu dotyczącego żółtego szlaku pieszego. Jest natomiast drogowskaz dla żółtego szlaku rowerowego. Wskazuje on drogę na prawo do Ďurkovec lub prosto i w dół. My natomiast musimy skręcić w lewo i iść brzegiem lasu. Po chwili polana się skończy, a my wejdziemy do lasu. Od tego momentu, na drzewach będą już żółte znaki dotyczące naszego szlaku pieszego.

Powrót grzbietem jest znacznie mniej atrakcyjny, niż Chodnik Horskej služby. Duża część wiedzie lasem, prawie bez widoków. Tylko chwilami szlak wyprowadza nas nad strome zbocze, skąd możemy się cieszyć rozległą panoramą. Cala trasa jest natomiast dość nudna. Czekają nas dwa solidne podejścia, które ze mnie wypruły wszystkie siły. Nie były może bardzo długie, ale strome. Do tego pogoda była nieubłagana. Gorąc, zaduch i prawie brak wiatru… Pierwsze podejście znajduje się przy polanie Letanovský mlyn. Mijaliśmy ją już dzisiaj, ale tym razem nie dochodzimy do domków. Wcześniej szlak skręca ostro w prawo i ponownie wyprowadza na grzbiet. Drugie podejście to natomiast Zelená hora. Szlak prowadzi przez sam jej wierzchołek, ale na widoki niestety nie ma co liczyć. Góra jest cała zalesiona.

Do końca drogi został już tylko kawałek. Wychodząc z lasu zobaczymy łagodne zbocze z wyciągiem orczykowym. Schodzimy wzdłuż niego, trzymając się jednak skraju lasu, bo za chwilę szlak skręci w lewo. Tym sposobem dojdziemy ponownie do Hrdlo Hornádu, skąd już tylko kawałek do Podlesoka.

Polecam także

To już koniec na dzisiaj. Mam nadzieję, że choć trochę spodobał Wam się artykuł 🙂 Jeśli tak, zapraszam do pierwszej części relacji oraz kilku innych wpisów:

Komentarze