Nanga Parbat książka

Dwie historie i dwóch autorów. Do tego różni bohaterowie, ale wiele wspólnych wątków. W tym jeden główny. Pierwsze zimowe wejście na Nanga Parbat. Zapraszam do recenzji książki „Nanga Parbat. Śnieg, kłamstwa i góra do wyzwolenia” autorstwa Dominika Szczepańskiego i Piotra Tomzy.

Prawda boli

Z reguły nie mam problemu z napisaniem recenzji książki. W trakcie lektury, w głowie pojawią mi się różne przemyślenia, które potem bez trudu mogę przenieść do wpisu na blogu. Z jakiegoś powodu, po przeczytaniu książki Nanga Parbat. Śnieg, kłamstwa i góra do wyzwolenia, znacznie ciężej zebrać mi myśli w jedną spójną całość. Być może dlatego, że lektura sprawiła, iż pewne wyobrażenie himalaisty-herosa, które narodziło się w mojej głowie czytając wiele wcześniejszych opowieści z najwyższych gór świata, runęło jak domek z kart…

Autorzy książki, czyli Dominik Szczepański i Piotr Tomza napisali ją szczerze. Nie ukrywali niewygodnych sytuacji, które miały miejsce w bazach po obu stronach góry. W tym jednak wypadku, prawda niestety boli…

Nanga Parbat książka o śniegu, kłamstwach i górze do wyzwolenia

Dwa oblicza i dwie strony góry. Podczas lektury mamy w zasadzie wrażenie, że czytamy dwie różne książki. Jedna opisuje historię ze strony Rupal, a druga ze strony Diamir. Różni są także autorzy tych opowieści.

Po stronie Rupal przebywa Piotr Tomza wraz z zupełnie nieprofesjonalną wyprawą Nanga Dream – Justice For All. Biorą w niej udział Marek Klonowski, Michał Dzikowski, Paweł Dunaj, Paweł Witkowski, Tomasz Dziobkowski i Paweł Kudła. Żaden z nich nie jest profesjonalnym wspinaczem, ale ich historia z Nangą zaczęła się już kilka lat temu. W zasadzie to nie ich, a jego, bo tylko Marek Kolonowski jest tu po raz piąty. Pozostali członkowie wyprawy są pod Nangą po raz pierwszy lub drugi. Z podejścia chłopaków, niestety bije brak szacunku do góry. Próbują ją zdobyć zuchwale, bez większych treningów i przygotowania. Z trudem, ale mógłbym zrozumieć to podejście, gdyby dotyczyło letniej wyprawy na któryś z łatwiejszych ośmiotysięczników. Mówimy jednak o próbie zdobycia Nanga Parbat i to zimą. Oczywiście nie twierdzę, że uczestnicy tej wyprawy nie są twardzi. Są! A Marek Klonowski ma jaja ze stali. Brak szacunku do góry jednak mnie razi.

W bazie Diamir przebywa z kolei Dominik Szczepański. Mamy tutaj śmietankę himalaizmu m.in. Adama Bieleckiego, Daniele Nardi, Simeone Moro czy Alexa Txikon. Ostatnia dwójka, wraz z Muhamedem Ali „Sadpara” zdobyła później szczyt. Co jednak z tego, że są wyszkoleni i dobrze przygotowani, skoro nie mają szacunku do siebie nawzajem? Po tej stronie góry niestety panują fałsz i kłamstwa, co jest chyba jeszcze gorsze od braku szacunku do góry. Oczywiście nie mówię o wszystkich himalaistach przebywających po stronie Diamir, ale o większości…

Do tego dochodzą również narkotyki, tak więc lektura pomimo, że ciekawa, to niestety pozostawia niesmak 🙁

Sposób pisania

Do gustu nie przypadł mi również sposób pisania. Pomimo tego, że lubię styl Dominika Szczepańskiego, to jednak czuć, że historia pisana jest spod góry. Lektura wielu górskich książek sprawia, że na chwilę przenoszę się na szczyty. Lubię ten klimat, gdy czytając zamykam oczy i mam wrażenie, że jestem zaraz pod wierzchołkiem ośmiotysięcznika. W tym wypadku, zamykając oczy widziałem tylko bazę. Zbyt wiele było również dla mnie dialogów, a za mało budowania historii. Do tego dochodzi niewielka liczba zdjęć. Mówiąc wprost, Nanga Parbat książka, która nie przypadła mi do gustu, a szkoda bo sam pomysł był bardzo ciekawy.

Cena

Na koniec tradycyjnie kilka słów o cenie. Najtańsza oferta za publikację papierową jaką znalazłem na ceneo.pl to 23,59 zł w sklepie internetowym Mestro i 23,60 zł w księgarni internetowej dobre-ksiazki.pl. Podana cena nie uwzględnia kosztów wysyłki. Książkę można także nabyć w formie ebooka za 29,99 zł przez publio.pl. Dla mnie opowiedziana w książce historia nie jest warta tych pieniędzy, ale może wy uznacie inaczej…

Polecam inne książki

  1. Recenzja książki „TREK. Od marzenia do przygody. Wszystko o wędrowaniu”
  2. „Spod zamarzniętych powiek”. Recenzja książki Adama Bieleckiego

Komentarze