Mogielica zimą. Beskid Wyspowy. Czasami mgła też ma pewien urok

Mogielica zimą w cudownym towarzystwie i całodniowa wycieczka z pięknymi widokami. Taki był plan, ale pozostał niedosyt. Dlaczego? Przeczytajcie.

Mogielica zimą. Najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego w białej szacie

Długo zbierałem się do napisania tego artykułu. Teoretycznie temat wdzięczny, bo udało mi się zdobyć kolejny szczyt Korony Gór Polski. Do tego odwiedziłem Beskid Wyspowy z urokliwymi leśnymi ścieżkami i cudownymi widokami na Beskid Sądecki, Pieniny, Gorce czy nawet Tatry. Dlaczego więc kolejne zdania w mojej głowie pojawią się raczej z bólem? Bo niestety mam duży niedosyt. Pomimo świetnego towarzystwa mojej dziewczyny Andżeliki i możliwości obcowania z naturą zamiast siedzenia w pracy, pogoda nie dała mi tego, co w wycieczkach górskich uwielbiam, czyli pięknych krajobrazów.

Jak wejść na Mogielicę zimą?

Skoro już wiecie, dlaczego pozostał niedosyt, przejdźmy do rzeczy, bo zapewne część z Was jest tutaj, aby sprawdzić w jaki sposób najlepiej zdobyć ten szczyt. Jak zatem wejść na Mogielicę zimą? Jak zawsze opcji jest kilka. Wszystko zależy od tego ile mamy czasu, jaka jest pogoda, czy mamy ze sobą samochód. W moim przypadku to równanie dało wynik niebieski szlak ze Szczawy. Jego zaleta to możliwość stosunkowo szybkiego zdobycia szczytu. Wejście i powrót, nawet zimą nie powinno zająć więcej niż około 6 godzin. Istnieją oczywiście również inne drogi jak np. szlak żółty pozwalający wejść na pobliski szczyt Jasień. Zimą staram się jednak wybierać krótsze i popularniejsze drogi. Dlaczego? Bo te trasy najczęściej są po prostu przetarte. Nic tak nie psuje nastroju, jak konieczność torowania drogi połączona z zabłądzeniem…

Ze Szczawy na Mogielicę

Jak wspominałem, wybrałem najkrótszą drogę, czyli szlak niebieski ze Szczawy. Początkowo prowadzi on wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 968 która łączy Lubień i Zabrzeż. Nie przepadam za asfaltowymi wycieczkami, więc podjechałem najbliżej jak się dało i zaparkowałem auto w miejscu, gdzie szlak odchodzi w prawo od głównej drogi. Znajduje się tutaj spory plac. W serwisie mapa-turystyczna.pl, z którego często korzystam przy planowaniu wypraw, nazwa tego miejsca to Szczawa, Bukówka.

Jak za chwilę zobaczycie na zdjęciach, w niższych partiach śniegu już prawie nie ma. Wyżej będzie go natomiast jeszcze całkiem sporo. W górach nadal mamy zimę.

Kierujemy się za dobrze oznakowaną drogą. Po przejściu pierwszego mostka skręcamy w lewo, a zaraz za drugim w prawo. W tym miejscu schodzimy z lokalnej asfaltowej drogi i wchodzimy na leśną ścieżkę. Skrajem lasu pniemy się w górę. Początkowo jest dość stromo, ale później szlak łagodnieje na tyle, że Andżelika nabiera ochoty na pozowania do zdjęć 😉 W większości miejsc droga jest oznakowana bardzo dobrze. Jeszcze przed skrętem – co jest rzadkością w wielu miejscach w Polsce – wiemy w którą stronę będzie biegł szlak.

W górach nadal jest zima

W dolnych partiach góry, śniegu było jak na lekarstwo, ale im wyżej, tym robi się coraz bielej. Po około 1,5 godziny wędrówki docieramy do altany. W tym miejscu szlak niebieski łączy się ze szlakiem żółtym. Można nim dojść np. na wspomniany wcześniej pobliski szczyt Jasień, a latem także do bazy namiotowej Polana Wały. Dzisiaj czas mamy dość dobry, więc możemy spokojnie usiąść, napić się ciepłej herbaty, zjeść kanapkę i… strzelić fotkę 😉

Ok, ruszamy dalej. Szlaki żółty i niebieski skręcają delikatnie w prawo. Mijamy figurkę i ponownie wchodzimy w las. Wcześniej wspominałem, że robi się biało i nie mówię tylko o śniegu. Biało jest również wokół nas ze względu na dużą mgłę. Dzisiaj widoków niestety nie będzie 🙁 Do szczytu pozostał już tylko kawałek. Mijamy jedną, a potem drugą polanę i docieramy do końcowego fragmentu podejścia. Będzie dość stromo, więc wcześniej można usiąść chwilę na ławeczkach i odsapnąć przed finałem.

My jednak odpoczęliśmy w altanie, więc od razu idziemy w górę. Po zaledwie 10 minutach od minięcia ławeczek, przed naszymi oczami wyrasta wieża widokowa. Pora na pamiątkową fotkę i zwiedzenie wieży widokowej. Schody są całe w śniegu. Wejście nie wygląda więc najbezpieczniej, a na górze i tak nie będzie widoków. Mimo to i tak musimy skorzystać z okazji i wdrapać się na górę 😉

Lotnicze ślady w Karpatach

Mogielica wchodzi w skład szlaku Lotnicze ślady w Karpatach, o którym więcej możecie przeczytać na stronie malopolska.szlaki.pttk.pl. Podczas II Wojny Światowej na wschodnim zboczu Mogielicy, w jarze potoku Bystroń, rozbił się niemiecki samolot wojskowy Heinkel HE 111. Cała załoga bombowca zginęła, a przechodzący obok patrol Armii Krajowej, zabrał z wraku m.in. dwa karabiny maszynowe.

Mogielica zimą. Beskid Wyspowy. Katastrofa samolotu na Mogielicy

Przybyła na miejsce Żandarmeria niemiecka chciała odzyskać skradzione uzbrojenie i zarządziła przeszukania okolicy. Efektem były niestety ofiary wśród miejscowej ludności. Jeśli chcielibyście przeczytać więcej na temat tego wypadku, polecam odwiedziny serwisu beskidwyspowy.com, gdzie znajdziecie ciekawy artykuł na ten temat.

Powrót

Początkowo myślałem aby wrócić trochę inną trasą, niż ta którą wchodziliśmy na Mogielicę. Do altany wrócilibyśmy po śladach, ale potem zmienilibyśmy szlak na żółty. Nim chciałem wejść na Jasień, a potem wracając się kawałek, zejść zielonym szlakiem przez Białe. W ten sposób dotarłbym do drogi wojewódzkiej. Idąc wzdłuż niej wróciłbym po auto. Patrząc jednak na pogodę i mając w pamięci przygodę z Wysokiej w Pieninach (możecie o tym przeczytać w artykule Wysoka w Pieninach. Zobacz jak z przyjemnej krótkiej wędrówki niechcący zrobić całodzienną wyrypę), stwierdziłem, że najlepiej będzie po prostu wrócić po śladach. Niebieskim szlakiem zeszliśmy więc do Szczawy Bukówka.

W sumie podczas całej wycieczki zgubiliśmy drogę tylko raz, co jak na mnie, jest dość dobrym wynikiem 😉 Co więcej szybko wróciliśmy na szlak, więc można powiedzieć, że obyło się bez większych przygód. Przez cały dzień – zarówno na szlaku, jak i na szczycie nie spotkaliśmy ani jednej osoby. W sumie nic w tym dziwnego, bo pogoda absolutnie nie zachęcała. Mimo to nie żałuję wycieczki, bo tak na prawdę najważniejsze nie jest gdzie i jak spędzamy czas, tylko z kim. Prawda? 🙂 Pozdrawiam gorąco!

Komentarze