Spotkania z Filmem Górskim. Książka Piotra Pustelnika

Korona Himalajów i Karakorum, czyli 14 szczytów wznoszących się ponad 8000 metrów nad poziomem morza. Nie wiele jest osób, które mogą poszczycić się wejściem na wszystkie. W Polsce miano zdobywcy Korony Himalajów i Karakorum noszą 3 osoby: Jurek Kukuczka, Krzysztof Wielicki i Piotr Pustelnik.

Jako ostatni z wymienionej trójki, koronę skompletował obecny prezes PZA Piotr Pustelnik, który właśnie wydał swoją autobiografię. Książka Piotra Pustelnika jest podsumowaniem jego 20-letniej walki o zdobycie najwyższej i najsłynniejszej z koron.

Książka Piotra Pustelnika

Książka Piotra Pustelnika okładka

fot. Wydawnictwo Literackie

Autobiografia nosi tytuł „Ja, pustelnik”. Już na początku zaciekawiło, skąd pomysł na tę nazwę. Słowo „pustelnik” w tytule pisane jest z małej litery, co sugeruje, że nie jest to nazwisko. Czy więc dotyczy np. charakteru? To jednak również jest zły trop, bo w biografii Piotr wprost mówi, że do samotników nie należy. Jakie jest więc pochodzenie tytułu?

Podczas zakończonego niedawno Festiwalu Górskiego w Lądku-Zdroju miałem okazję zamienić kilka słów z Piotrem Pustelnikiem. Korzystając z okazji chwili rozmowy, od razu zapytałem więc dlaczego „Ja, pustelnik”? Wyjaśnienie było krótkie, ale znaczące.

„Nie jestem i nie czuje się kimś wybitnym, dlatego z małej litery”

– wyjaśnił Piotr Pustelnik.

20 lat 

Swój ostatni ośmiotysięcznik Piotr zdobył w 2010 roku. Była to Annapurna, która dość długo opierała się jego zalotom. Choć wysokość Annapurny to „tylko” 8091 metrów, szczyt uznawany jest za jeden z najniebezpieczniejszych. Piotr próbował wejść na wierzchołek aż 4 razy. Dopiero ostatnie podejście okazało się udane.

Debiut w górach najwyższych himalaista zaliczył natomiast w 1990 roku, wchodząc na Gaszerbrum II. Cały projekt Korony Himalajów i Karakorum zajął mu zatem 20 lat. Był to czas z dala od rodziny. Czas w którym góry najwyższe zajmowały mu wszystkie myśli i były jego największą pasją. Jak sam wspomniał podobało mu się wyprawowe życie. Ale ceną za to były nienajlepsze relację z żoną i dwójką synów. Jest to częsty koszt, który muszą ponieść himalaiści. 

Sukces projektu jest tym większy, że na pierwszy ośmiotysięcznik, Piotr Pustelnik wszedł w wieku 39 lat, więc bardzo późno. Co więcej, w dzieciństwie przeszedł poważną chorobę serca. Sporo czasu spędził nawet w szpitalu. Owszem dużo wspinał się w Tatrach, ale nasze góry choć są piękne, to jednak znacznie mniej wymagają od himalajskich kolosów. 

Na koniec

Opowieści himalaisty wysłuchał i spisał drugi autor książki, dziennikarz Piotr Trybalski. Publikacja pisana jest natomiast w pierwszej osobie, co sprawia, że przez większość lektury mamy wrażenie, jakbyśmy podróżowali po Himalajach z bohaterem. Wypowiedzi Piotra Pustelnika przeplatane są dodatkowo komentarzami Piotra Trybalskiego.

Książka jest bardzo bogato ilustrowana. Zdjęcia pochodzą głównie (choć nie tylko) z archiwum Piotra Pustelnika. To oraz udział w projekcie profesjonalnego pisarza sprawia, że pomimo znacznej długości (prawie 500 stron), książkę czyta się szybko i przyjemnie. 

Jeśli dotarliście do tej części artykułu, to zapewne planujecie lekturę. Nie chcąc zatem zdradzać zbyt wiele z książki, na tym zakończę recenzję. Po więcej, zapraszam już do „Ja, pustelnik”.

Książka Piotra Pustelnika jest dostępna zarówno w tradycyjnym papierowym wydaniu, jak również jako ebook w formatach EPUB i MOBI. Można ją nabyć na stronie Wydawnictwa Literackiego oraz w wielu księgarniach w Polsce, w tym internetowych.

Komentarze